Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Dubito ergo cogito, cogito ergo sum

Data: 15.02.2018 r., godz. 11.00   
Dwa razy w tygodniu wsiadam w samochód i jadę do Radia. Kilkaset metrów od domu przekraczam granicę gmin Radzymin i Nieporęt, ale równocześnie dwóch powiatów: wołomińskiego i legionowskiego. Widać różnicę, a najlepszym podsumowaniem są słowa zaprzyjaźnionego leśniczego z nadleśnictwa Jabłonna, który powiedział: „zdarza mi się jeździć na wschód, ale niechętnie”.
I nie dziwię się. Wystarczy udać się ul. Weteranów (wołomińska droga powiatowa) z Radzymina do Nieporętu, by na granicy powiatów – czyli na granicy wsi Łąki w gminie Radzymin i wsi Beniaminów w gminie Nieporęt – zakończyć testowanie wytrzymałości zawieszenia na dziurach i wybojach, i rozpocząć komfortową jazdę drogą równą jak stół. Można? Można, ale nie wszędzie.

Jakiś czas temu kilka gmin skrzyknęło się i wystąpiło o dofinansowanie inwestycji pt. budowa ścieżki dla pieszych i rowerzystów. Niechcący były to gminy z dwóch, wcześniej wspomnianych powiatów: europejskiego i wschodniego.
„Wystąpienie” o dofinansowanie, niestety, zdarzyło się, zanim po okresie przestoju z kopyta ruszyły różne „dobrozmianowe” inwestycje i gdy okazało się, że kosztorysy budowy wzięły w łeb, bo cena robocizny poszybowała.

Problem w tym, że choć podobno cena robocizny poszybowała i kosztorysy wzięły w łeb, to niektórym jakoś to nie przeszkodziło w realizacji zaplanowanych inwestycji. Tym europejskim, bo wschodnim, i owszem, przeszkodziło.
Drobne to rzeczy i zupełnie nie cieszą, szczególnie gdy uświadamiamy sobie, że sąsiedzi jakoś lepiej sobie radzą. I nie ma w tych słowach zawiści i zazdrości – jest tylko żal, że „u nas” nie daje się.

Za kilka miesięcy wybory – według nowych, nieco popieprzonych reguł – wybory, w których będziemy decydować komu udzielić „kredytu zaufania” i kto będzie dokarmiał krewnych i znajomych królika. Bo nie oszukujmy się – dopóki „jednostki samorządu terytorialnego” mogą prowadzić biznes, dopóty geszefty, albo tylko marnotrawstwo, są możliwe i B-ierny-M-ierny-W-ierny nieudacznik, czy inny funkcjonariusz partyjny, znajdzie zatrudnienie w spółce komunalnej. Albo też za pomoc w zwycięstwie ktoś zażyczy sobie, by jego totumfacki został kierownikiem komórki, doradcą albo redaktorem.

Najgorzej i najbardziej bezsensownie są wydawane pieniądze publiczne. Warto więc wątpić w intencje, bo gdy się wątpi, to oznacza, że zadaje się pytania, więc myśli się, czyli – jest się. Wątpi się w intencje kandydatów, myśli o skutkach, jest się świadomym tego, co się dzieje i co może się stać.

To również może czasami oznaczać, że choć „młodym należy dać szansę” w wyborach (bo w młodości siła), to niektórzy młodzi na szansę nie zasługują, szczególnie gdy ma to być szansy powtórka (np. dlatego, że zbyt gładko weszli w buty poprzedników, którzy za geszefciarstwo wylecieli z hukiem…).



Paweł Sieger