Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

(Bez)radny z Krzywicy?

Data: 22.06.2017 r., godz. 11.00   
W trakcie zebrania wiejskiego 18 maja w Krzywicy (gmina Klembów) oprócz kwestii przebudowy budynku zostały poruszone bieżące problemy sołectwa.
W zebraniu uczestniczyło wielu mieszkańców. Stawili się również wójt Rafał Mathiak, sekretarz Agnieszka Sosnowska, radny Wojciech Śliwa i sołtys Marta Karbownik.



Radny – (bez)radny?


Mieszkańcy mieli wiele uwag do radnego Wojciecha Śliwy, który ich zdaniem nie wywiązuje się z obowiązków.
– Jak się wyjeżdża z Krzywicy, to niech pan zobaczy, jakie są dziury w asfalcie, że koła można urwać. Dobry gospodarz w pierwszej chwili zgłosiłby to do gminy – zauważył pan Górecki.
– Już panu odpowiem, jak to jest. Dziury są dlatego, że ci panowie, którzy powinni je załatać, to sprzedali asfalt panu Zychowi – wypalił radny Śliwa. Wypowiedź wywołała wybuch śmiechu na sali.
– Panie radny, wieś nie jest dla pana, tylko pan jest dla wsi. Społeczeństwo pana wybrało, żeby służył Pan wsi. Staje się pan arogancki i zarozumiały – podkreślił pan Górecki.
– Mam pytanie. Jak się miałam tu sprowadzić, to ten oto człowiek, który nie wiem, dlaczego został bezradnym, powiedział mi, że umowa jakaś jest podpisana z gminą, że asfalt jest wylany do ostatniego budynku i jak będą następne przybywały, to trzeba będzie przedłużać. I to jest normalna procedura. Teraz przyszłam do pana bezradnego, a ten mówi, że to jest niewykonalne, żeby utwardzić ten kawałek – wspomniała Ewa Piotrowska.
– Pani cały czas mi ubliża – obruszył się radny Śliwa.
– Przepraszam, ja panu później wytłumaczę, co to jest ubliżanie – spuentowała.
– Ten pan mówi, że to niewykonalne, żeby utwardzono nawierzchnię. Gdzie w błocie po kolana toniemy, a ja się za chwilę tam wprowadzam – dodała mieszkanka.
– Na spotkaniu sołeckim we wrześniu była propozycja, żeby tam położyć asfalt. Mieszkańcy się nie zgodzili – odparł wójt Rafał Mathiak.
– Ale ja chcę tylko utwardzenia. Po to płacę podatki, żeby do domu dojechać – zauważyła pani Piotrowska.
– Zaraz tam pojedziemy i zobaczymy, co da się zrobić – obiecał wójt.

Zaniedbania z przeszłości


– Pozwólcie państwo, że jeszcze jedną rzecz wytłumaczę. Osobiście czuję, że powinniście o tym wiedzieć, bo moim zdaniem pan Śliwa bezpodstawnie jest oskarżany o pewne rzeczy. Osobiście mnie poprosił, aby o tym powiedzieć – zaczął wójt.
– W 1983 roku wieś złożyła się na zakup działki o powierzchni 600 m². Tylko wymyślono kompletnie abstrakcyjną formę, że to sołtys kupował działkę – stwierdził.
– Jaki sołtys? Może ja powiem wójtowi. W ‘83 wieś kupiła od śp. Budka 600 m² za 80 tys. zł. Później odpisał tę działkę córce i zięciowi. Powinien te 600 m odłączyć na wieś, bo miał dokument. Pan mi powie, na jakiej zasadzie znalazła się ona u Śliwy nieodpisana? Wystarczyło tylko to powiedzieć – zauważył Janusz Zych.
– Umowa jest między panem Budkiem a trzema osobami, przedstawicielami wsi. Nieruchomości sprzedaje się w formie aktu notarialnego – wyjaśnił wójt.
– W tamtych latach nikt nie przywiązywał do tego uwagi. To prości ludzie sprzedawali. To chodziło o uczciwość, żeby drugi raz nie brać pieniędzy – odparł pan Zych.
– W umowie co jest napisane? Jednocześnie uzgodniono, że w miesiącu kwietniu bieżącego roku strony zgłoszą się do notariusza w Wyszkowie w celu odpisania aktem notarialnym działki na rzecz wsi. Strony nie poszły do notariusza. Moim zdaniem problem był taki, że nie było wiadomo, kto ma być kupującym – wytłumaczył wójt.
– Jest napisane: wieś – wtrąciła mieszkanka.
– Nie ma czegoś takiego jak wieś. Nie dopełniono wówczas formalności. Nie oceniam tego. Pewnie gmina powinna wówczas pójść do notariusza ze śp. panem Budkiem. Nie zrobiono tego. Od początku konstrukcja była błędna. W ‘88 przepisał działkę na córkę i zięcia. Przychodzą lata współczesne i pojawia się pomysł na remont budynku. 19 maja 2011 roku wójt Rakowski przychodzi do pana Śliwy i mówi: uregulujmy to. Pan Śliwa mówi: nie ma problemu. Tylko już nie 600, tylko 740 m². Pan Śliwa mówi: nie ma sprawy, to jest wsi. Przeznaczam to dla wsi pod budynek. I sprzedaje to za kwotę 7 400 zł. I przekazuje 740 m² dla gminy z zaznaczeniem – pod budowę świetlicy – podsumował wójt.
– Pan Śliwa wziął pieniądze tylko za 140 m² – podkreśliła mieszkanka.
Zebranie można uznać za owocne, ponieważ wyjaśniono niedomówienia.




Rafał Orych