Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Rozgrywki samorządowe

Data: 13.04.2017 r., godz. 11.00   
Tomasz Paciorek, dotychczasowy przewodniczący Rady Miasta Marki opowiedział nam o okolicznościach odwołania go z pełnionej funkcji.
Rafał Orych: Czy liczył się Pan z odwołaniem z funkcji przewodniczącego Rady Miasta Marki?

Tomasz Paciorek: Od chwili wyborów uzupełniających, w wyniku których nowym radnym został przedstawiciel Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego pan Jarosław Jaździk, stało się oczywistym, że zostanę odwołany z tej funkcji. Od samego początku solą w oku MSG było moje przewodniczenie radzie. Wcześniej jednak nie mogli tego zmienić – żeby odwołać przewodniczącego rady, trzeba mieć bezwzględną większość głosów – taką większość MSG zdobyło dopiero po wygranej pana Jaździka. 



Mimo tego nasuwa się pytanie: dlaczego już na następnej sesji?

– Ten pośpiech ma swoją przyczynę. Jeden z radnych MSG ma potrzebę zostania wiceburmistrzem naszego miasta. Zapewne potrzeba ta już niedługo będzie zaspokojona. Wtedy w radzie, aż do kolejnych wyborów uzupełniających, nastąpi równowaga sił: 10:10. Przy takiej równowadze niemożliwym byłoby odwołanie mnie z funkcji przewodniczącego. Dlatego musiało to nastąpić właśnie teraz – między wyborami uzupełaniającymi, które „dołożyły” MSG jeden głos, a awansem radnego na wiceburmistrza – co MSG jeden głos „odejmie”.

Jak odebrał Pan argumenty przedstawione przez wnioskodawców odwołania Pana z funkcji przewodniczącego?

– Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym wnioskodawca odwołania przewodniczącego musi podać uzasadnienie. Zatem musi jakieś wymyślić. Przecież nie mógł napisać wprost: „Powodem odwołania radnego Paciorka z funkcji przewodniczącego jest fakt, że – po uzyskaniu większości w radzie – nareszcie możemy to zrobić”.

Wielu zaskoczyła kandydatura i wybór na przewodniczącego radnego Michała Jarocha. Czy może Pan to skomentować? 

– Myślę, że równie wielu taki wybór nie zaskoczył. Po pierwsze, radny Jaroch jest przecież z MSG. Po wtóre, nie planuje zostać wiceburmistrzem, a zatem nie opuści rady. Właściwie wybór radnego Jarocha na przewodniczącego RMM miał już pierwszego dnia niewątpliwą zaletę: przestał być przewodniczącym Komisji Rewizyjnej.

A dlaczego jest to takie istotne?

– Dlatego, że Komisja Rewizyjna jest organem stworzonym po to, by kontrolować pracę burmistrza. Jak zatem mogła wyglądać taka „kontrola”, gdy na czele komisji stała osoba z tego samego ugrupowania, z którego jest burmistrz? To nieetyczne.

Niespodzianką było powołanie Pana na wiceprzewodniczącego rady. Stało się to możliwe tylko dzięki poparciu udzielonemu przez radnych PiS. W świetle wcześniejszych zdarzeń to zaskakująca postawa. Jak Pan ją ocenia?

– Trudno mi wypowiadać się na temat intencji, którymi kierowali się radni Prawa i Sprawiedliwości, głosując za moją kandydaturą na wiceprzewodniczącego RMM, bo ich nie znam. Ale zważywszy że właśnie temu poparciu zawdzięczam możliwość pełnienia tej funkcji, nie mogę nie być subiektywny w ich ocenie.

Jak będzie wyglądała Pana współpraca z nowym przewodniczącym?

– Jako wiceprzewodniczący rady deklaruję pełną współpracę z każdym przewodniczącym oraz wszystkimi radnymi – bo nie chodzi tu o pełnione funkcje, ale o dobro miasta i jego mieszkańców.