Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Wolność uczy odpowiedzialności

Data: 09.03.2017 r., godz. 11.00   
Czy zastanawiali się Państwo kiedyś, co tak naprawdę daje nam poczucie satysfakcji z życia? I nie chodzi mi tylko o bardzo schematyczne odpowiedzi typu: „zdrowie, sukcesy, pieniądze”, ale o głębsze i bardziej analityczne podejście do tematu.
Bo czy w takim razie nie ma ludzi chorych, którzy czują się szczęśliwi? Albo tacy, o których nie piszą w gazetach, wychwalając ich sukcesy – czy wśród nich nie ma zadowolonych z życia? Co do czynnika „finansowego” jest wiele badań dowodzących, że mieszkańcy krajów ekonomicznie ubogich są nierzadko dużo bardziej zadowoleni z życia niż obywatele zamożnych społeczności. Gdzie w takim razie szukać źródeł szczęścia i spełnienia?

Poczucie wpływu a sens życia

Wielu psychologów jest zgodnych co do tego, że jednym z najważniejszych czynników budujących życiową satysfakcję jest poczucie sensu. Mogę nie być w pełni zdrowy; mój wygląd może odbiegać od wizerunków na okładkach kolorowych magazynów; praca, którą wykonuję, może nie być prestiżowa i niekoniecznie musi dawać zarobki przewyższające średnią krajową – ważne, aby potrafić zaakceptować to, co nas w życiu spotyka i zobaczyć w tym jakiś sens. Takie podejście nierozerwalnie łączy się z tzw. poczuciem wpływu – wiemy, że to, co nas spotyka, jest – przynajmniej w jakimś stopniu – wynikiem naszych wyborów, podjętego wysiłku i świadomych decyzji.
Na resztę nie mamy wpływu; ale dzięki autorefleksji i dojrzałemu podejściu do życia jesteśmy w stanie zmieniać to, co od nas zależy i dzięki temu kształtować je w sposób świadomy. Czy taka umiejętność jest dana wszystkim jednakowo? Otóż nie – i duża w tym zasługa (bądź jej brak) tych wszystkich, którzy mieli wpływ na nasze wychowanie.

Wolności trzeba się nauczyć

Gdyby przyjrzeć się dokładniej ludziom, którzy nie potrafią czerpać z życia satysfakcji, można dostrzec często, że ich poczucie wpływu na własne życie jest niewielkie, chociaż obiektywnie ich sytuacja nie różni się od sytuacji tych, którzy twierdzą, że mają wpływ na swoje życie. Sięgając do historii poszczególnych osób, często odnajdujemy charakterystyczny schemat wychowania, który w wieku dojrzałym daje właśnie niskie poczucie wpływu na własne życie.
Jeżeli dzieci wychowywane są w braku wolności (w tym również braku poszanowania dla ich wolności), wyrastają na ludzi pełnych poczucia winy, nieumiejących podejmować decyzji, nieodpowiedzialnych za skutki swoich działań i podatnych na różnego typu manipulacje. Wolności – jak też umiejętnego z niej korzystania – trzeba uczyć się stopniowo, od najmłodszych lat. Ile słyszy się historii o dzieciach z tzw. dobrych domów, wychowywanych w ścisłym rygorze (bez możliwości dyskutowania), które przy pierwszej możliwej okazji wyrywają się spod rodzicielskiej kurateli, czyniąc przy tym nierzadko wiele głupot? Albo o takich, którzy nie potrafią wziąć odpowiedzialności za siebie na żadnym etapie życia, stale wymagają wsparcia i mentalnego kierownictwa, a mimo to (a właściwie przez to) czują się nieszczęśliwi?
Dziecko traktowane z szacunkiem, któremu dajemy odpowiednią dla wieku dawkę wolności, ma szansę nauczyć się odpowiedzialności za własne wybory i decyzje. Początkowo chodzi o sprawy banalne: wybór bluzki czy sukienki; potem o planowanie rozkładu dnia (nie zdążyłeś odrobić lekcji – pójdziesz do szkoły nieprzygotowany; nie spakowałeś plecaka wieczorem, będziesz miał mniej czasu rano itp.), kontrolowanie własnych wydatków (wydasz kieszonkowe na batoniki, nie będziesz miała na pizzę z koleżankami) – przykładów można podawać dziesiątki.
Najważniejsze jest to, aby dać dziecku wolność wyboru – tylko wtedy możemy wykształcić u niego poczucie wpływu na własne życie, a co za tym idzie – nauczyć odpowiedzialności. Wolność, wpływ i odpowiedzialność – to triada nieodzowna do odczuwania prawdziwie dojrzałej satysfakcji z życia. A tego chyba życzymy swoim dzieciom; co więcej – mamy na to znacznie większy wpływ, niż na to, czy będą zawsze zdrowe i bogate.