Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Biznes jak ta lala?

Data: 12.01.2017 r., godz. 18.00   
Święta, Nowy Rok to zwykle festiwal… biedy. W programach TV, w periodykach, w kościele roi się od przypomnień na temat ludzkiej nędzy.
Mimo iż biednymi zajmują się w Polsce tysiące oddziałów pomocy społecznej, kilka ministerstw, prezydent, agencje, instytuty pracy płacy i ss, tysiące finansowanych przez podatnika organizacji dobroczynnych; mimo iż rząd zabiera nam co rok na pomocy ubogim od 50-80 miliardów złotych, więcej niż wydajemy na jedzenie, odzież i mieszkanie razem wzięte, biedy nie ubywa.

Zamiast przeznaczyć te pieniądze na tworzenie miejsc pracy, gdzie ludzie biedni mogliby zarobić i przestać być biednymi, wydaje się je na podtrzymywanie biedy. Bo walka z nędzą to bardzo dobry interes.
W zaprzyjaźnionym ośrodku pomocy społecznej budżet wynosi 10 mln złotych, z czego 80 procent idzie na płace pracowników, czynsze, kwiaty z okazji i inne koszty. Czy to przypadkiem nie jest zakład pracy dla zatrudnionych tam pracowników frontu walki z nędzą?

Taki zakład to skarb. Można w nim zatrudnić krewnych, znajomych, sympatyków rządzącej partii. A przy okazji każdemu z tysięcy okolicznych „nędzarzy” wręczyć bon świąteczny na ryż, herbatniki, skarpetki, który łatwo może zamienić na wino owocowe. Czyż oni wszyscy nie zagłosują później na swoich dobroczyńców?

Nie trzeba się starać, zarabiać, oszczędzać, inwestować, konkurować, wystarczy zabrać podatnikowi, wzbudzić w nim poczucie winy i za jednym zamachem ma się kilkadziesiąt tysięcy głosów w wyborach. Któż nie zagłosuje na polityków, którzy tak kochają biednych? Dla tych ostatnich biznes, jak ta lala! Na patriotycznej imprezie, najpierw marszałek, potem burmistrz i kapelan postraszą, że bieda jest ślepa i może dotknąć każdego, więc zlękniony, zapracowany parafianin/podatnik pokornie sypnie grosz na tacę, gdyby go przypadkiem z podatków zabrakło.

Zamiast pokazać ludziom, gdzie leży źródło biedy. Zamiast uświadomić im, że tam, gdzie ludzie się uczą, pracują, starają, szkolą, oszczędzają, kochają i szanują, tam biedy nie ma; że od upadku moralnego do upadku materialnego droga prosta i krótka – media, kościół, politycy stają na głowie, żeby to nas wpędzić w poczucie winy. Tak jak byśmy to my byli winni ludzkiej biedy.
Tymczasem, gdyby nas tylko uwolnić od tej marnotrawnej pomocy, nie tylko nam byłoby lżej, nie tylko biedy byłoby mniej, ale i świąteczny program telewizyjny nie byłby taki ponury.
Jan M. Fijor

Autor prowadzi blog
Milion plus (milionerstwo.pl)