Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Zielonka oczami „Mirki”

Data: 21.12.2016 r., godz. 19.00   
8 grudnia w Gimnazjum Miejskim w Zielonce odbyła się promocja książki „Biała Apaszka” pani Janiny Kowalskiej „Mirki”, najmłodszej łączniczki Armii Krajowej II Rejonu „Celków”.
Publikacja została wydana w ramach Zielonkowskich Zeszytów Historycznych. Seria poświęcona jest dziejom Zielonki. Tego dnia była możliwość nabycia wcześniejszych numerów, które każdy uczestnik spotkania mógł nieodpłatnie zabrać do domu.

Chronić tożsamość

Spotkanie prowadził regionalista Paweł Gajzler. Autorka odczytała fragmenty książki, a po spotkaniu złożyła dedykacje na egzemplarzach zakupionych przez gości.
Organizatorem wydarzenia i wydawcą publikacji było Towarzystwo Przyjaciół Zielonki.
– Ideą, która przyświeca temu wydawnictwu jest dokumentowanie, chronienie i upowszechnianie, a czasem wręcz wydobywane z głębokich pokładów zbiorowej niepamięci wszystkiego, co składa się na obecną tożsamość naszej „małej ojczyzny” – mówił Paweł Gajzler.

Historia „Mirki”


Janina Kowalska urodziła się w Warszawie 4 listopada 1929 roku. W 1932 roku wraz z rodzicami (sparaliżowanym ojcem) przeprowadziła się do Zielonki. W 1941 roku „Mirka” rozpoczęła pracę konspiracyjną. W 1942 roku została zaprzysiężona i przydzielona do patrolu łączności.
„Biała Apaszka” jest opowieścią dotyczącą całego życia autorki. Nie tylko jej losów związanych z Zielonką i z wojną. „Mirka” opisała to przepięknym, przedwojennym polskim językiem. W związku z czym jest to lektura dla każdego człowieka, niezależnie od wieku. Wspomnienia autorki są przedstawione w postaci gawęd o życiu, które mają charakter umoralniający.
– Przede wszystkim chciałem podziękować autorce, że chciała podzielić się z nami swoimi wspomnieniami. A przy okazji chciałbym zachęcić wszystkich z Zielonki i powiatu wołomińskiego, aby w wolnych chwilach zaczęli spisywać swoje losy, swoje wspomnienia. Istotne jest to, co jest zapisane. I jeśli się tego nie utrwali, i nie dołączy do tego fotografii to odejdzie to w niepamięć – podsumował Paweł Gajzler.



Rafał Orych