Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

A ku ku w Rozalinie

Data: 07.12.2016 r., godz. 13.00   
Od kwietnia 2016 r. w Rozalinie (gmina Strachówka) działa gospodarstwo agroturystyczne „A ku ku” Małgorzaty i Krzysztofa Gaworów. Miałem okazję wstąpić do tego uroczego zakątka położonego blisko natury, gdzie zatrzymał się czas.
Zaletą państwa Gaworów jest staropolska gościnność, która idzie w parze z ideą prowadzenia gospodarstwa. Ponadto pan Krzysztof aktywnie działa społecznie jako radny Rozalina.

Bocianie gniazdo

– Pomysł na gospodarstwo agroturystyczne zrodził się ok. 1986 roku z inicjatywy Elżbiety Okulus z Doradztwa Rolniczego w Węgrowie. Lubimy przebywać wśród ludzi, dlatego szybko przypadła nam do gustu taka idea – opowiada pani Małgorzata. – Mój ojciec był rolnikiem i nie widział sensu, aby prowadzić takie gospodarstwo. Dlatego w międzyczasie próbowaliśmy sił w hodowli bydła, a potem trzody chlewnej. Jednak efekty nie były zadowalające – wspomina pan Krzysztof. – I tak odkładała się myśl o agroturystyce do 2014 roku. Wówczas zaczęliśmy przygotowania do założenia gospodarstwa we współpracy z panią Renatą Karyś, doradcą rolnym z Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. I tak np. wyszykowaliśmy pokoje, pogłębiliśmy staw, nad którym zbudowałem kładkę. Do dyspozycji gości mamy zatem m.in. 4 pokoje z kuchnią i łazienką, altanę, huśtawkę i trampolinę. Jest możliwość wędkowania. Mamy kilka gatunków ryb, w tym karpie i amury – relacjonuje.
– To nie cały zwierzyniec. Latem jest możliwość jazdy bryczką, a zimą kuligiem. Na tę chwilę mamy też dla przykładu 3 kozy, 2 kucyki i źrebię, króliki, perliczki i nawet bociany, z którymi wiąże się ciekawa anegdota. Jesteśmy w trakcie przebudowy dawnej obory na salę-świetlicę i pokoje dla gości. Pierwszym, który je odwiedził, był właśnie bociek, który lubi stukać w szybę w swoje odbicie, myśląc, że jest tam drugi. Tak mu się spodobało, że założył tu rodzinę i wraca do nas co roku – dodaje pan Krzysztof.


Małgorzata i Krzysztof Gawor

Noc świętojańska

– Następnym krokiem było wymyślenie nazwy. Chcieliśmy, aby była oryginalna. Zorganizowaliśmy nawet konkurs dla rodziny. Nagrodą dla zwycięzcy był tygodniowy pobyt w naszym gospodarstwie. Pomysłów było mnóstwo: „Pod dębami” czy „Pod świerkami” – opisuje pani Małgorzata. – Jednak żaden z nich nie był adekwatny. W końcu nazwę nasunęło mi samo życie. Naszą sąsiadką jest sołtys Jolanta Wiśniewska, którą znamy od dawna i bardzo lubimy. Mąż na powitanie mówi zawsze do niej „A ku ku Jolu!”. I tak się przyjęło – wspomina. – Na prośbę wójta Piotra Orzechowskiego zgodziliśmy się udostępnić nasze gospodarstwo na obchody nocy świętojańskiej. Impreza miała miejsce 25 czerwca i odwiedziło nas wielu gości. Na brak atrakcji nie można było narzekać. Odbył się 17. plener malarski zorganizowany przez GOK w Jadowie. Późnym wieczorem puszczaliśmy wianki na stawie. Tańce i śpiewy trwały do rana – dodaje. – Nasze atuty to czyste powietrze, oddalony o 200 m las iglasty i liściasty z bogactwem roślin i dzikich zwierząt. Ponadto oferuję wyroby własnej roboty, takie jak: ciasta, wędliny, pieczony chleb, przetwory i wiele innych – podsumowuje gospodyni.
– Planujemy również stworzyć izbę wiejską, aby pokazać, jak kiedyś żyło się na wsi. Praca na roli była wówczas ręczna, np. przesiewano ziarna zbóż przy użyciu przetaku, uprawiano ziemię, zaprzęgając konia do pługa czy używano maselnicy lub cepa – deklaruje pan Krzysztof.
Warto przyjechać i samemu poznać smak staropolskiej wsi.





Rafał Orych