Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Która „Solidarność” ważniejsza?!

Data: 07.12.2016 r., godz. 13.00   
Kilka lat temu zainspirowany wypinaniem piersi przez wielu czołowych „bojowników” o wolność i demokrację z naszego terenu wołomińskiego napisałem obszerny artykuł – relację, historyczną już, z utworzenia Związku „Solidarność ’80” w moim przedsiębiorstwie „Eltor” („fakty.wwl” i „Patria”). Był to jeden z trzech największych zakładów pracy obok Huty i Stolarki w Wołominie.
Pisałem wtedy, jak w tych ciężkich czasach, na prośbę dwóch pracowników warsztatu, świętej już pamięci – Stanisława Bochenka i Kazimierza Ciesielskiego, zgodziłem się pomóc kolegom w założeniu Koła Zakładowego. W tym momencie nie zdawałem sobie jeszcze sprawy, iż podjąłem się zadania niezwykłego.
Musiałem przeprowadzić około 40 zebrań na terenie byłego Mazowsza w filiach naszej firmy, od północy w Działdowie po Garwolin i Ryki na południu (w 27 powiatach) plus komórki organizacyjne w bazie na miejscu przy ul. Świerczewskiego (obecnie AK) 110/112.

Nie muszę dodawać, jak trudno było pogodzić tę społeczną działalność z codziennymi obowiązkami służbowymi (kierowałem działem inwestycyjno-rozliczeniowym). Biorąc pod uwagę dalekie wyjazdy i ilość zebrań, praca ta musiała trwać co najmniej kilka miesięcy.
Kiedy w 1980 roku, pod koniec grudnia pojechaliśmy z kolegami, wspomnianymi powyżej, do regionu „Mazowsze”, w celu zarejestrowania Związku, przewodniczący Zbigniew Bujak nie mógł uwierzyć, że na 1630 pracowników przywieźliśmy aż 1600 ankiet członków, zapisanych do nowego Związku „Solidarność”. Przedtem należeli do Związków Zawodowych Energetyki lub Rolnictwa, pod których ministerstwa podlegało nasze przedsiębiorstwo. Dziwiła się również pani Ewa Tomaszewska.

Organizacja „Solidarność ’80” w naszej firmie, podobnie jak w całym kraju, musiała przeżywać najróżniejsze szykany w związku z wprowadzonym przez władze poprzedniego systemu stanu wojennego 1981-83. Do tego momentu naszą organizacją kierował znany z niezwykłej uczciwości pan Józef Moszczyński, a członek Komisji Zakładowej kolega Grzegorz Lipski odszedł z firmy i działał w „podziemiu”.
Dopiero w 1989 roku na drodze porozumienia przy „okrągłym stole” powstał już legalnie NSZZ „Solidarność”, działający, a raczej pracujący, do chwili obecnej. Wyróżniłem dlatego, by podkreślić różnicę. W poprzednich strukturach liczebność członków dochodziła do 10 milionów, a w obecnych niecałe 2 miliony, w tym sporo etatowych przywódców. Wcześniejsza „Solidarność” z natury rzeczy działała społecznie, bo albo nielegalnie, albo w okresie stanu wojennego – w podziemiu jako „Solidarność Walcząca”.

Obecne czasy, po 25 latach istnienia demokracji w Polsce, dostarczają nam co i raz różnych spojrzeń na ówczesną rzeczywistość. Jednym z takich spojrzeń była wypowiedź lidera wołomińskiej NSZZ „Solidarność” w kuluarach Powiatowej Konwencji Wyborczej 2014 w Radzyminie. Wstyd przytaczać obraźliwe słowa, jakimi ten pan potraktował prekursorów obecnego Związku, a działających w „Solidarności ’80”. Nie wymieniam nazwiska celowo, by nie robić przykrości kolegom uczestniczącym w tej grupie dyskutantów.
By w jakiś sposób skwitować ten nieprzyjemny incydent, zwłaszcza dla nas, starszych już ludzi, od siebie dodam, by wszyscy, również młodsi, którzy tamtych 80. lat nie pamiętają, wiedzieli, że na istnienie obecnego Związku, fundamentalny wpływ miała i „Solidarność ’80” i „Solidarność Walcząca” z Kornelem Morawieckim na czele.

Cieszy fakt, że corocznie podczas uroczystości „Sierpnia ’80”, o tych ważnych wydarzeniach sprzed 35 lat przypomina przewodniczący NSZZ „Solidarność” pan Piotr Duda.

Eugeniusz Dembiński