Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Pożegnanie z bronią w Wołominie

Data: 01.10.2016 r., godz. 13.35   
W 1848 roku opublikowane zostało – niewielkie objętościowo, ale bogate w treść – dziełko, które zaczynało się słowami: Widmo krąży nad Europą – widmo komunizmu. Tym dziełkiem był Manifest komunistyczny.
Wspomniane w pierwszym zdaniu „widmo” odpowiada za niewyobrażalne zniszczenia, niewysłowione cierpienia, za miliony pomordowanych, zamęczonych, zmaltretowanych, za przeoranie i zglajszachtowanie całych narodów. Jeśli jednak komuś się wydaje, że „widmo” zdechło, to jest w błędzie. „Widmo” ma się dobrze i – już pod nowym znakiem towarowym ze staropolska zwanym brendem – wciąż krąży po Europie.
Także kończące Manifest zdanie nawołujące, by proletariusze wszystkich krajów łączyli się wciąż jest w obiegu – tyle tylko, że dziś proletariuszami są różnej maści: jedni śniący o wielkim czymś i Narodzie, drudzy o politycznie poprawnej i poprawionej wersji dziejów (przeszłych i przyszłych).
Nie, nie tylko w Polsce – w całej Europie. I to jest problem.

Jest coś, co rzeczywiście tych wszystkich ludzi łączy – to przeświadczenie, że im gorzej, tym lepiej, bo na gruzach będzie można wreszcie zbudować nowy, wspaniały świat.

W jaki sposób te kretynizmy funkcjonują w naszych małych, lokalnych, samorządowych ojczyznach? W bardzo bezpośredni, szczególnie gdy wybrani głosami mieszkańców reprezentanci całym swym jestestwem bronią nieśmiertelnych idei Marksa i Engelsa (z drobnymi, późniejszymi modyfikacjami).
Ludzie ci bronią takich i podobnych pomysłów, ponieważ łączy ich jedna myśl – otóż są przekonani, że wiedzą lepiej albo wiedzą, kto wie lepiej, i to „lepiej” trzeba ludziom zafundować. Nawet na siłę, bo przecież jednostka nic nie znaczy, niewiele wie i rozumie, a siła i słuszność jest w masie.
W wymiarze lokalnym przekłada się to na przeświadczenie niektórych delegowanych poprzez wybory „nadzorców” do decydowania co jest dobre, a co złe. A gdy akurat z „centrali” nie przyszły dyrektywy i „polityczna egzegeza”, to – na wszelki wypadek – wywalają wszystko w kosmos.
W czwartek, 22 września okazało się, że albo większość radnych nie do końca kuma o co kaman, bo dyrektywy z Żoliborza nie dotarły, albo rzeczywiście „im gorzej, tym lepiej”. W efekcie pomysł na mądre urządzenie miejskiej przestrzeni – z bardzo istotnym prywatnym wsparciem finansowym – dzięki czemu choć trochę Wołomin może się przestać kojarzyć z „grupą wołomińską”, „SKOK-iem Wołomin”, „SK-Bankiem” poszedł się…

Idea, której symbolem stał się rekonstruowany za prywatne pieniądze czołg Renault, ma szansę umrzeć śmiercią zupełnie nienaturalną, bo większość radnych zdecydowała, że nad odpowiednią uchwałą trzeba jeszcze popracować (czytaj: należy wywalić do kosza – i uchwałę i pomysł). Trzynastu sprawiedliwych było „za”, siedmiu „odszczepieńców” głosowało „przeciw” a jeden – może z zachowanymi w sercu, czyli in pectore wątpliwościami – wstrzymał się.

Nieważne.
Ważne, że czołgu nie będzie w Wołominie. Nie będzie „straszył” i „konfliktował” – niech se bogaci robio, co chco a my nie pozwolim by nam jakiś prywaciarz z fabrykom decydował.
I szlus. I jest git.

Pozwolę sobie stwierdzić: mieszkańcom Wołomina gratulujemy poczucia humoru, którego przejawem był wybór niektórych radnych. Szacun, ludzie, szacun.
Oczywiście, istnieje możliwość, że nie poczucie humoru, ale bezmyślność torowała drogę wyborczej kartce, ale… I tak szacun.
Wyjątkowo niepatriotyczne jednostki niedoceniające efektów „dobrej zmiany” będą mogły udać się samodzielnie – albo wyposażone w dziecięcy bagaż – by obejrzeć czołg na terenie DJ Chemicals. Istnieje też szansa, że 12 listopada budowana z wielkim nakładem środków replika zostanie przez kilka godzin zaprezentowana publicznie – ale to ersatz, coś jak japońska kreskówka o erotycznym trójkącie zamiast akcji na żywo.
Po sesji burmistrz Elżbieta Radwan powiedziała, że „dla radnych PiS-u chyba im gorzej, tym lepiej”, zaś obserwująca obrady radna powiatowa reprezentująca inną gminę stwierdziła: „zaproponuję, by czołg trafił do Radzymina”.
Czy słowo stanie się ciałem i w glorii i chwale sąsiedni samorząd zaprezentuje nową i zupełnie nieśmiganą „Renówkę” jako element promocji jednego z najważniejszych wydarzeń w historii Europy? Pożiwiom, uwidim.
I niech ktoś powie, że bolszewicy przegrali pod Wołominem…

Proszę bardzo uważnie przeczytać tekst ks. Jacka Gniadka. Bardzo uważnie.


Paweł Sieger