Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Najtrudniejszy problem kraju

Data: 14.09.2016 r., godz. 12.00   
Największym problemem bytowym Polaków jest brak umiejętności zarabiania na życie! - tę genialną w swej prostocie mądrość wygłosił urzędnik jednego z mazowieckich ośrodków pomocy społecznej, który na co dzień ma do czynienia z ludzką biedą.
Dlaczego Polacy nie potrafią zarabiać pieniędzy?
Ponieważ nie ma ich, kto tego nauczyć. 

W szkołach uczy się handlu, informatyki czy prawa VAT, zapominając o tym, jak nauczyć absolwenta, by stworzył sobie miejsce pracy. Gros wykładowców akademickich to ludzie, którzy nie przepracowali w sektorze prywatnym ani kwadransa. Ponieważ nie potrafili stworzyć sobie miejsca pracy, poszli do szkoły, w której są opłacani z podatków zabieranych przymusowo nielicznej (15 proc.) grupce, tworzącej wartość dodaną. Skutkiem tego, zamiast jak tworzyć miejsca pracy, szkoły promują posłuszeństwo w płaceniu podatków, które – co tu ukrywać – karzą ludzi za pracę i nagradzają za nieróbstwo.
Instytucją, która statutowo powinna uczyć tworzenia miejsc pracy są związki zawodowe. One jednak od promowania pracy wolą strajki i prawo płacy minimalnej. Zamiast uświadomić nauczycielom, czy górnikom, że skoro nie ma dla nich zajęcia w sektorze państwowym powinni tworzyć prywatne szkoły czy kopalnie – związki zawodowe żywią się strajkami. Jeśli OPZZ uważa, że ktoś zarabia za mało, niech go uczą punktualności, rzetelności, uczciwości i języka angielskiego, bo z takimi umiejętnościami każdy jest w stanie zarobi
znacznie więcej niż wynosi ustanowiona pod przymusem płaca minimalna.
Jednakże najbardziej destrukcyjne są działania rządu. 

Nie trzeba być Miltonem Friedmanem, aby dostrzec, że pośród kierujących polską gospodarką nie ma przedsiębiorców. Premier Mateusz Morawiecki, który jest szefem gospodarki, pracował – co prawda – w prywatnym banku, ale (a) był tam pracownikiem najemnym, a nie założycielem czy właścicielem, (b) nawet prywatny bank działa u nas jak firma państwowa. Przy czym, premier Morawiecki, w porównaniu do reszty rządu, to czempion biznesu. Reszta nie zna i nie rozumie biznesu, stąd pojawiająca się jedna za drugą krucjata antyprzedsiębiorcza, stawiająca przy słowie „biznes” znak równości z terminem „przestępca”. 

Cały ten problem mógłby w krótkim czasie zniknąć, gdyby szkolnictwo, związki zawodowe, wymiar sprawiedliwości i rząd dały Polakom dobry przykład i – naśladując każdy rzetelny biznes – zaczęły się same utrzymywać.


Jan M. Fijor

współzałożyciel i wykładowca szkoły biznesu ASBIRO
patrz: www.asbiro.pl