Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Po pierwsze gospodarka, głupcze…

Data: 14.09.2016 r., godz. 12.00   
Nie byłem i nie jestem fanem eksprezydenta USA Wilusia Clintona, ale jego hasło wyborcze, zacytowane w tytule, jest ze wszech miar słuszne. Do niego warto dodać jeszcze myśl prezydenta Reagana: rząd nie rozwiązuje problemów, to rząd jest problemem.

Tak zwane państwo (które jest organizacją przestępczą o charakterze zbrojnym) niczego nie tworzy, niczego nie daje. Jeśli jednak zaczyna coś tworzyć, to wiadomo, że wiele spieprzy, a gdy zaczyna dawać, to wiadomo, że wielu zostanie ograbionych (doskonałym przykładem jest idiotyczny program „500+”).


Powtarzamy: im niższe podatki, im mniej „państwa” w gospodarce, tym ludzie łatwiej i szybciej się bogacą, a kraj lepiej się rozwija.
Zasady, które odnoszą się do „rządów”, mają zastosowanie i wobec samorządów, czyli „rządzików” lokalnych. By nie być gołosłownymi, przedstawiamy przykład niewielkiej gminy Biały Bór – warto przemyśleć to, co w wywiadzie przeprowadzonym przez Kamila Gumiennego powiedział burmistrz niewielkiej, zachodniopomorskiej gminy. Warto również przeczytać krótkie opracowanie przygotowane na podstawie danych z gminy Biały Bór. Miejmy nadzieję, że włodarze wezmą sobie do serca tę podstawową prawdę – rząd nie rozwiązuje problemów, to rząd jest problemem i zaczną myśleć, jak się wycofywać z gospodarki (i może nie będzie trzeba kombinować, jak stworzyć nowe biura dla urzędników i to na terenie szkoły specjalnej z powiatowo-gminnych pieniędzy; choć z drugiej strony – to chyba jest właściwe dla nich miejsce).
W tym numerze przedstawiamy także portret rodziny „500+”. Może trochę przejaskrawiony, ale doskonale dzięki temu oddający, jak bardzo koślawym moralnie i intelektualnie jest sztandarowy pomysł „przewodniej siły narodu”.


Ludzie wyciągający ręce po publiczną pomoc niczym nie różnią się od żebraka nagabującego kierowców albo niedomytej, śniadolicej matki z małym dzieckiem u piersi, z wypisaną w kiepskiej polszczyźnie na kawałku tektury prośbą o pomoc. W pewnym sensie nawet jest gorszy, bo wynajduje sobie usprawiedliwienia i uzasadnienia dla swej podłości: bo „państwo” ma pomagać, bo biedny, bo chory, bo bez sensu się rozmnożył i teraz ktoś musi finansować efekty jego chuci, bośmy są Polakami, bo przedmurze, bo niewykształcony i roboty nie może – a częściej nie chce – znaleźć… W tym sensie żebrak jest uczciwszy, bo nikogo nie udaje.


Im bardziej „państwo” wtrąca się w gospodarkę, tym gospodarka ma się gorzej; im bardziej „państwo” ludziom pomaga, tym więcej ludzi potrzebuje pomocy. Zawsze tak było, tak jest i tak będzie i żadne zaklęcia, ani żadne idiotyczne (zawsze!) programy rządowe tego nie zmienią.
Rolą „państwa” (ale również samorządu) nie jest budowanie, tworzenie, pomaganie, edukowanie, sprzątanie, koszenie trawy, wywożenie śmieci, organizowanie wypoczynku etc. – jego rolą jest dbanie (o ile już musi istnieć), by nikt ludziom nie przeszkadzał w tym, co chcą robić: budować, tworzyć, pomagać, edukować, sprzątać…
Tylko tyle. I aż tyle.


Dlatego jak najszybciej trzeba skończyć z bolszewizmem (i w wymiarze krajowym i samorządowym), a każdy urzędniczy pomysł regulacji rynku, wprowadzania zgód i koncesji trzeba piętnować. Musimy przywrócić normalność.
Paweł Sieger