Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Handel na targowisku jakoś się kręci

Data: 11.08.2016 r., godz. 09.30   
Czwartek, godzina 8:15. Wokół Targowiska Miejskiego w Wołominie przy ul. 1-go Maja jest spory ruch. Ciężko znaleźć miejsce parkingowe. Po kolejnym kółku, w końcu udaje mi się znaleźć skrawek przestrzeni i mogę udać się na przeszpiegi. Jak w tym miejscu trzyma się handel?
Jest spory ruch, choć nie można tego porównać do tłumów, które pamiętam jeszcze z lat 90. Ludzie bez pośpiechu przemierzają alejki w poszukiwaniu produktów. Zatrzymują się, żeby podpytać sprzedawcę, zrobić zakupy lub po prostu obejrzeć towar. A towaru jest całkiem sporo.

Jakość i smak

Co kilka metrów znajduje się inne stanowisko na przykład z warzywami i owocami. Spytałem jedną ze sprzedawczyń, dlaczego ludzie wybierają warzywa z targowiska. Odparła, że przede wszystkim zależy im na jakości i smaku. Wolą czasem zapłacić złotówkę czy dwa złote więcej niż w supermarkecie, ale mieć pewność, że warzywa są zdrowe i naturalne. To ostatnie słowo bardzo często przewijało się w dalszych rozmowach. Zdrowe i naturalne, czyli hodowane tak, jak robiło się to kiedyś - bez sztucznych dodatków. Nie ma dużych różnic w cenach pomiędzy poszczególnymi stanowiskami, zwykle jest to kilkadziesiąt groszy. Przykładowo: kilogram pomidorów kosztuje 3,50 zł, cebula po 3 zł za kilogram, a krajowa papryka po 5 zł. Papryka bez dopisku krajowa – 4,50 zł.

Naturalnie, towar naturalny

Kolejny sprzedawca reprezentuje już młodsze pokolenie obecnych dwudziestoparolatków. Jednak rówieśnicy nie są jego głównymi klientami. Najwięcej jest emerytów. Powiedział, że młodsi czasem przychodzą, lecz jest ich bardzo mało. Na zakupy decydują się tylko ci, którzy zostali nauczeni tego przez rodziców lub dziadków. Reszta wybiera supermarket, bo szybciej, wygodniej i nieraz taniej. Dodał, że handlarze z targowiska raczej nie mają szans na konkurencję cenową z dużymi sieciami handlowymi. Supermarket może wybrać sobie jak najtańszy towar, a handlarze nie zawsze mogą sobie pozwolić na takie obniżki cen. Szczególnie, gdy sprzedają swój własny. Bywa tak, że jest mały ruch, ponieważ akurat któryś z okolicznych supermarketów zrobił dużą przecenę. Wynika z tego, że każda większa promocja może odbić się na dziennym utargu. Wraz z każdym otwartym supermarketem ruch na targowisku systematycznie spadał. Choć sprzedawca podkreślił, że dobry jakościowo towar zawsze obroni się sam.



Pyszne i zdrowe

Od kapci i butów, przez ubrania, drobnostki za kilka złotych, po dywany i damskie torby. Wybór jest spory. Są też grzyby, owoce leśne i jaja. Trafiłem na młodego sprzedawcę jaj, który mimo wieku, targowisko odwiedza już od 15 lat. Wcześniej jako pomocnik, teraz samodzielnie. Do Wołomina przyjeżdża z powiatu mińskiego. Sprzedawane jaja pochodzą z jego fermy drobiu. Klienci cenią je za smak i jakość. Jeśli raz się sprzeda dobry jakościowo produkt, to klient wróci. I wraca. Akurat podeszła pani, stała klientka. Poprosiła o 12 jaj. Dodała, że są pyszne i nie ma porównania do tych ze sklepu. Handlarz dodał, że jeśli z jego produktem coś będzie nie tak, to od razu dostanie odzew ze strony klienta. Przy następnych zakupach powie, co jego zdaniem należy poprawić, a ferma natychmiast będzie mogła zareagować. Na przykład w okresie zimowym, żółtko ma nieco bledszą barwę, ponieważ kury jedzą mniej zieleniny. Żeby żółtka znów miały piękną barwę, do karmy należy dodać trochę marchwi lub pokrzywy. Poza tym, dzięki bezpośredniej sprzedaży, można poznać ludzi i zawrzeć – nieraz wieloletnie – znajomości. Jaj schodzi sporo, ale dodał sprzedawca, widać znaczny spadek klientów w ostatnich latach. A po ile te jajeczka? Przedział cenowy: od 25 groszy za jedno, najmniejsze, po 75 groszy za piękne, duże.

Zdrowe i pyszne

W jednej budce porozmawiałem ze sprzedawcami mięsa i wędlin. Dowiedziałem się, że ludzie wolą takie mięso niż marketowe, ponieważ lepiej smakuje i nie jest napompowane wodą. Zostały mi pokazane dwa kawałki golonki: surowy i wędzony. Miły pan podkreśli, że dokładnie tak powinna wyglądać naturalna, dobra golonka! Mięso jest krojone na oczach kupującego, więc wszystko widać jak na tacy. Akurat weszła klientka. Potwierdziła jakość mięsa i powiedziała, że skwarki z tego boczku są takie, jak kilkadziesiąt lat temu. - Smakuje jak mięso u mojego dziadka – dodała. Wszak babcia może sobie pozwolić na to, aby rano wybrać się na targowisko po świeże produkty. Młodzi są wtedy w pracy albo szkole, życie pędzi. Zapytałem, czy wśród klientów trafiają się reprezentanci generacji Snapchata i Facebooka. Jest ich bardzo mało, ponieważ, jak powiedziała pani sprzedawczyni, wolą iść do supermarketu. Wygodnie włożyć mięso do wózeczka, albo kupić sobie byle pizzę. - A mięso z supermarketu, sam pan wie, jakie jest – podsumowała. Tym samym, wielu młodszych może odkryć sekret pysznego, babcinego obiadu. Żeby schabowe były takie jak u babci, trzeba sięgnąć po odpowiednie mięso. Tylko to już wymaga zaangażowania i porannej pobudki. I urlop akurat trzeba mieć.

Co dalej?

Lokalni sprzedawcy na plecach czują przede wszystkim oddech supermarketów. Nie obawiają się Galerii Handlowej, ponieważ tam będą raczej inne produkty, niż u nich. Odbiorca też inny. Dowiedziałem się, że problemem są podatki. Wielkie sieci handlowe często unikają ich płacenia. Jak ma z tym walczyć mały handlarz, który zapłacić musi zawsze?


Kamil Gumienny