Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Specyfika lokalnego rynku

Data: 11.08.2016 r., godz. 09.00   
Paweł Limek prowadzi w Wołominie serwis laptopów, telefonów, aparatów, ale również zajmuje się między innymi handlem używanymi grami i konsolami. Jest to jeden z niewielu tego typu punktów w okolicy. W rozmowie z Kamilem Gumiennym opowiedział o specyfice lokalnego rynku konsolowego i graczach. W skrócie – gracz wołomiński jest mniej zamożny.
W tym samym lokalu, oprócz Pana stanowiska, jest również jubiler. Czy gry mogą być taką żyłą złota?

Otwierając biznes przyjąłem założenie, że będzie przychodził zamożny klient. Umówmy się – biżuterii i zegarków nie kupuje się z potrzeby chwili, trzeba mieć na to odpowiednie fundusze. Nie jest to produkt pierwszej potrzeby. Okazało się, że założenia zupełnie nie zgadzają się z rzeczywistością.


Skąd zatem pomysł na otwarcie takiego właśnie interesu w Wołominie?

Można powiedzieć, że z przymusu. Przeprowadziłem się do Wołomina i nie chciało mi się dojeżdżać do pracy do Warszawy. Każdego dnia traci się 3 godziny na dojazd. Stąd się zrodził pomysł otwarcia sklepu i serwisu. Gry to był czysty przypadek, który mi się przyśnił!


W Warszawie jest sporo punktów z używanymi grami. Czy widzi Pan jakąś różnicę między graczem warszawskim a wołomińskim?

Jest spora różnica. W Wołominie bardziej popularne są konsole poprzednich generacji, z czego można wywnioskować, że potencjalny gracz wołomiński ma mniejsze fundusze niż warszawski. Dużym zainteresowaniem cieszą się gry na starsze konsole. Myślę, że przede wszystkim jest to kwestia ceny produktu. W Warszawie stare tytuły sprzedają się bardzo słabo. Mój znajomy prowadzi podobny sklep w stolicy i gdyby wystawił takie tytuły jak ja, to nic by nie sprzedał. A tutaj szybko się rozchodzą.

Wystawia Pan dużo gier na konsolę Playstation 2 (PS2), która swoją premierę miała w 2000 roku. Od tamtej pory wyszły już dwie kolejne generacje konsol. Cały czas jest zainteresowanie kilkunastoletnimi tytułami?

Gry na Playstation 2 cieszą się dużym zainteresowaniem przede wszystkim ze względu na cenę. Dla przykładu: na używaną konsolę PS 2 trzeba wydać około 100 zł, a dwie - trzy gry można kupić za kilkadziesiąt złotych. W skali miesiąca nie jest to odczuwalny wydatek. Za to używane Playstation 4 kosztuje około 1000 zł, a nowe 1500 zł. Za każdą nową grę trzeba zapłacić 250zł. Zanim osiągnie poziom cenowy rzędu 50 zł, musi minąć rok czy półtora od premiery. 



Żeby grać, trzeba mieć konsolę. Jak wygląda sprzedaż sprzętu w Wołominie?

Głównie sprzedaję Playstation 2, trochę Playstation 3 (PS3), czasem Xbox 360. W lipcu udało mi się sprzedać ponad 20 konsol PS2 i tylko kilka PS3. Nie jestem zainteresowany handlem używanym sprzętem obecnej generacji. W tej chwili jest niewielka różnica w cenie pomiędzy sprzętem nowym a używanym. Poza tym, gdybym chciał sprzedawać nowe konsole, to musiałbym wystawić je w cenach nawet o 200 zł wyższych, niż w dużych sklepach.

Ile lat mają gracze? Potwierdzi Pan stereotyp gracza – dziecka?

Nie. Na dzień dzisiejszy, są dwie duże grupy graczy. Pierwsza, to osoby w wieku do 20 lat, a w drugiej grupie są osoby od 35 lat w górę. Grupa wiekowa od 20 do 30 lat jest raczej niewielka. Zdarzają się też ciekawe wyjątki! Mam jedną klientkę w wieku powyżej 60 lat, która raz na kwartał przychodzi wymienić grę. Ma jakąś wiedzę na ten temat i potrafi czasem zaskoczyć pytaniami. Mało tego, świetnym przykładem jest popularna ostatnio gra Pokemon Go. W godzinach wieczornych można spotkać wiele dorosłych osób, trzymających w dłoniach telefony. To nie jest tak, że przeglądają Internet albo piszą do kogoś SMS-a. Prawie wszyscy grają w Pokemony. Ostatnio byłem świadkiem ciekawej sytuacji. Idzie sobie rodzina: mama, tata, dziecko i pies. Dziecko prowadzi psa, a rodzice łapią Pokemony!

Orientuje się Pan, ilu jest graczy w okolicach Wołomina?

Nie mam dokładnych danych. Niedawno zrodził się pomysł stworzenia karty stałego klienta. Dopiero za jakiś czas, na podstawie wydanych kart, będzie można orientacyjnie określić liczbę graczy. Mogę powiedzieć, że w Wołominie jest około 500 osób, które od czasu do czasu mnie odwiedzają. Jest grupa kilkudziesięciu graczy, którzy pojawiają się niemalże co tydzień. Mam bardzo dużo klientów z dalszych okolic Wołomina, czyli Tłuszcz, Radzymin i Wyszków.

Nie ma Pan zbyt dużej konkurencji w okolicy. To był powód otwarcia sklepu stacjonarnego, zamiast na przykład skupieniu się na sprzedaży online?

W dzisiejszych czasach praktycznie niemożliwe jest przebicie się w handlu przez internet. Sprzedaż online prowadzę okazjonalnie. W przypadku takich lokalnych biznesów, jest to raczej sposób, by pokazać się w internecie i zachęcić do odwiedzenia sklepu stacjonarnego. Wyjątkiem są zapaleni gracze, którzy szukają konkretnego tytułu. I znów najwięcej gier, które sprzedaję w sieci, to tytuły na Playstation 2. Zwłaszcza te, które kosztują więcej niż 100 zł.

Sklepy internetowe są dużą konkurencją?

Takie sklepy sprzedają z możliwie jak najniższą marżą. Wiele z nich nie posiada swoich magazynów. Kupują towar u dystrybutora dopiero w momencie, gdy dostaną zamówienie. Samą wysyłką gry często zajmuje się właśnie dystrybutor a nie sklep. Jest to tzw. „dropshipping”, w dzisiejszych czasach bardzo popularny model sprzedaży.

W Stanach Zjednoczonych, rynek używanych gier jest w tej chwili warty ponad 2 miliardy dolarów. Polska jest bez porównania mniejszym krajem, ale czy u nas używane gry też cieszą się dużym zainteresowaniem?

W Polsce również jest to bardzo duży rynek, ale ciężko go w jakikolwiek sposób policzyć. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że 98% sprzedawanych przeze mnie gier to tytuły używane. Cena nowej gry, na obecne platformy, to wydatek około 250 zł. Szary Kowalski, zarabiający około 2000 zł, za całą wypłatę może kupić 8 gier. A miesięcznie tych tytułów wychodzi więcej! Nie starczy pieniędzy na przeżycie, gdyby chciał zagrać we wszystkie.



Jak się Panu prowadzi biznes w Wołominie?

Po dwóch latach prowadzenia interesu mogę powiedzieć, że finansowo jest lepiej, niż zakładałem. Choć jak to się mówi, zawsze mogłoby być lepiej. Moim zdaniem, przedsiębiorca powinien więcej zarabiać. Wiadomo, że prowadzenie biznesu nie jest prostą rzeczą. Przy okazji obarczone jest różnymi kosztami. Mocno czuć ZUS, podatki, czynsz i szereg innych wydatków. Gdybym zajmował się sprzedażą samych konsol i gier, to mógłbym zamknąć sklep. Owszem, gry są istotną częścią mojego interesu, jednak sprzedając tylko takie produkty, nie dałoby się utrzymać biznesu.