Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Co widzi premier Morawiecki?

Data: 11.08.2016 r., godz. 09.30   
Polacy nie czytają literatury ekonomicznej, wychodząc ze słusznego założenia, że jest nudna, przematematyzowana, nijak nie ma się do praktyki życia codziennego, a piszą ją ludzie, którzy nie przepracowali w normalnej prywatnej firmie, by samemu zarobić na siebie, ani sekundy.
Z braku wiedzy ekonomicznej, Polacy posługują się intuicją, zapominając, że ekonomia nie jest nauką intuicyjną.
Dowodem tego, że intuicyjne (powierzchowne) odczytywanie zasad rządzących działaniem człowieka, jest jedna z najpiękniejszych i najmądrzejszych książek o tematyce ekonomicznej, jest licząca w wersji poszerzonej o wstęp i życiorys autora, książeczka Federica Bastiata, niewiele ponad 70 stron, napisana w….1848 roku!
Między złym a dobrym ekonomistą, pisze Frederic Bastiat, jest tylko jednak różnica. Pierwszy dostrzega i bierze pod uwagę to, czego skutki widać gołym okiem, drugi, także to, czego gołym okiem nie widać. Problem w tym, że w ekonomii, tak w nauce, jak i w praktyce, od lat dominują osobnicy niedowidzący. Dotyczy to zarówno akademików z London Schoold of Economics, ekspertów MFW, jak i prezesów banków, czy ministrów od gospodarki.

Przykładowo, minister gospodarczy Mateusz Morawiecki tłumaczy nam, że państwo musi nas opodatkować, aby nam pomóc. Nie widzi on, że to, czego Jasiu nie odda skarbowi państwa, wyda na buty, książkę czy kino. Co więcej, jeśli Jasiu nie zapłaci podatku, produkty jego pracy kupi ktoś inny taniej, a zaoszczędzone na tym pieniądze spożytkuje na jakiś inny cel. Minister zapomina, że od podatków pieniędzy nie przybywa, a ubywa, gdyż zabierane są one osobom produktywnym i dawane nieudacznikom, którzy sobie nie radzą, co jest receptą na biedę.
Prawie 60 procent podatków przeznacza się u nas na wyrównywanie szans, czyli redystrybucję, to jest na zabieranie jednym i dawanie drugim. Zamiast żeby Jaś płacił na swoją emeryturę, a Cześ na swoją, ministrowie zajmują się pilnowaniem, aby Jaś płacił za emeryturę Czesia, a Cześ Grzesia. Za emeryturę Jasia płacić będą dzieci szwagra kuzyna Czesia. To samo dotyczy edukacji, leczenia, badań naukowych, pomocy przemysłowi, rolnictwu, filmowcom, deweloperom, dealerom, artystom malarzom i wielu innym potrzebującym,.

Czy minister Morawiecki nie widzi, że redystrybucja poprawia los adresatów pomocy państwa chwilowo, długotrwale jednak demoralizuje? Że w jej efekcie, liczba tych, którym rząd „pomaga” rośnie, a tych, którym tę pomoc zabiera (rząd swoich pieniędzy nie ma) ubywa. Spada liczba dawców, a rośnie tych, którzy żyją na garnuszku państwa; ubywa producentów, przybywa konsumentów.
Minister widzi, widzi; wie jednak, że o ile dawcy głosują przeciwko niemu, chmara biorców chętnie go wybierze. Problem w tym, że tak on, jak i popierający go biorcy nie widzą, że choć obywatelowi (dawcy) można skonfiskować wszystko, to kiedy już zostanie goły i dołączy do grona biorców, nie będzie czego mu nadal konfiskować. Na rynku pozostaną tylko biorcy, a wtedy - jak uczy przypadek PRL - zabraknie pieniędzy nawet dla ministrów.

Jan M Fijor
www.fijor.com
Federic Bastiat, Co widać i czego nie widać. Wydanie poszerzone, Fijorr Publishing, Warszawa 2005/2015.



Tym razem proponujemy nowe wydanie klasycznej książki Bastiata, uzupełnione o życiorys legendarnego ekonomisty.

Jest to jeden z najmądrzejszych i najbardziej pouczający wykładów myśli ekonomicznej. Na niespełna 80 stronach, prawie dwa wieku temu Bastiat wyłożył zasady, które są aktualne do dzisiaj. I będą aktualne do dnia Sądu Ostatecznego. Problem w tym, że bardzo niewielu ekonomistów je rozumie, a jeszcze mniej stosuje.

Najsmutniejsze jest to, że mimo upływu – od śmierci Bastiata – ponad 150 lat nadal obowiązuje paradygmat o dobrej interwencji państwa, które w trosce o obywateli niszczy owoce naszej działalności. Trudno się dziwić. Parady/gmat Ptolomeusza istniał ponad 160 lat po śmierci Kopernika. Te 160 lat od publikacji książki minęło 2 lata temu!



Od dawna nikt tak przystępnie i rzetelnie nie napisał książki, która byłaby podręcznikiem szkoły austriackiej. Styl, w jakim książkę tę napisał Randall G. Holcombe porównać można do sposobu pisania Murraya N. Rothbarda. Przy czym autor rozszerzonego wprowadzenia do szkoły austriackiej nie ma ambicji pisania rozprawy naukowej, lecz autentycznie chce, aby Czytelnik zainteresował się stworzoną przez Carla Mengera teorią, a jeśli tak, to żeby ją szybko pojął. Dlatego Holcombe omija problemy kontrowersyjne i spory, skupiając się na pięknie, prostocie i logice Austriaków.




Legendarna, wybitna książka, legendarnego autora, George’a Gildera w nowym wydaniu. Socjolog z wykształcenia, ekonomista z przekonania, Gilder obala mity związane z tzw. bogactwem, ukazując źródła nędzy i sposoby jej pokonania. Oto przedsmak tej literatury:

(…) Kluczowym zagadnieniem ekonomii nie jest koordynacja bodźców z jakimś przypuszczalnym „interesem publicznym”, lecz zharmonizowanie wiedzy i władzy. Inwestycje przedsiębiorstw przynoszą zarówno owoce finansowe, jak i epistemologiczne. Kapitalizm łączy oba te wymiary. Jeśli gospodarki kapitalistyczne rosną, to dlatego, że przydzielają bogactwo jego twórcom, którzy w procesie tworzenia bogactwa właśnie udowodnili, że mogą je zwiększyć. Test przedsiębiorczości przynosi wiedzę, gdyż biznesplany są falsyfikowane, mogą się okazać mylne, bo firmy mogą zbankrutować. Wyniki inwestycji tworzą zarówno pozytywne, jak i negatywne sprzężenia zwrotne. Błędy enronują, a sukcesy googlują. Testy przedsiębiorczości dają władzę w postaci zysków po opodatkowaniu, które można reinwestować bez odwoływania się do biurokratycznych komisji, komitetów Kongresu, zespołów ekspertów i stada politycznych administratorów.