Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Prawdy o samorządowej oświacie

Data: 07.11.2019 r., godz. 11.00   
Główny Urząd Statystyczny opublikował raport o stanie oświaty w roku szkolnym 2018/2019. Jest to kompleksowy i wyczerpujący dokument. Szczególnie dają w nim do myślenia dane historyczne, porównujące wydatki na edukację od 2003 roku oraz te dotyczące kadry szkół.
Zacznijmy od finansów. Kwota, jaka została wydana w roku 2018 jako wydatki publiczne na oświatę i wychowanie w skali kraju to 77,9 miliarda zł. To suma środków z budżetu państwa i budżetów jednostek samorządu terytorialnego. Część oświatowa subwencji ogólnej wyniosła tylko 43,1 mld zł, czyli było to tylko 55% środków potrzebnych do utrzymania placówek. To mniej więcej odzwierciedla problemy gmin „z naszego podwórka” – często około połowę muszą one dopłacać, aby utrzymać szkoły w oczekiwanym przez siebie standardzie.
Jednak dopiero pokazanie tendencji wydatków od roku 2003 uzmysławia, jak lawinowo wzrosły koszty i jak równie lawinowo malało dla gmin wsparcie ze strony administracji centralnej. W 2003 roku utrzymanie całej samorządowej edukacji w Polsce kosztowało około 33 miliardów, czyli ponad dwukrotnie mniej niż obecnie. W 2003 roku rządowej subwencji oświatowej starczało jednak na 72% tych wydatków, w 2012 tylko na 65%, a w ostatnim badanym 2018 już tylko na 55%. Jeżeli taka tendencja zostanie utrzymana, to za 10-15 lat całość finansowania polskiej oświaty ma szanse („po angielsku”) przejść na barki samorządów.

Zawód nieatrakcyjny

Z wielu danych zawartych w raporcie moją uwagę zwróciły także informacje o awansie zawodowym nauczycieli, który jak wiadomo, odbywa się zgodnie z Kartą Nauczyciela, według czterostopniowej skali. Ścieżka kariery w zawodzie nauczycielki/nauczyciela rozpoczyna się od stopnia stażysty; po roku pracy można uzyskać stopień nauczyciela kontraktowego, a po kolejnych trzech latach uzyskać mianowanie. Najwyższym jest stopień nauczyciela dyplomowanego. Raport wskazuje, że w roku szkolnym 2018/19 większość kadry pedagogicznej stanowili doświadczeni nauczyciele dyplomowani (56 %) i nauczyciele mianowani (20,3%). Nauczyciele kontraktowi to 16,3% kadry, stażyści tylko 4,1%. To pokazuje, że środowisko nauczycielskie „starzeje się” i nikt dotąd nie znalazł sposobu na to, aby tę niepokojącą tendencję zmienić i uczynić zawody nauczycielskie atrakcyjnymi dla młodych.
Portal money.pl podał przykład łódzkiego Zespołu Szkół Elektroniczno-Informatycznych, w którym od 17 lat nie zdarzyło się zatrudnienie żadnego nauczyciela wprost po studiach. Czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić taką sytuację w jakiejkolwiek firmie z innej branży, zatrudniającej kilkudziesięciu pracowników? Kadra, we wspomnianej szkole, liczy 64 osoby i nie ma wśród nich żadnego nauczyciela poniżej 40. roku życia!

Niewielkie nadzieje

Podobnie jest, nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości, w wielu szkołach w Polsce. Przeczytałem ostatnio, że niektóre szkoły z powodu braku nauczycieli, musiałyby zostać zamknięte, gdyby nie… emerytowani nauczyciele. Ale byłoby jeszcze lepiej, gdyby zawód nauczyciela przyciągał nowych absolwentów, których nauczyciele z doświadczeniem w pracy pedagogicznej i wychowawczej wprowadzaliby do zawodu. Czy to perspektywa realna? Niestety prognozy temu przeczą i dają niewielkie nadzieje.





Grzegorz Dudzik