Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Guzowatka – wizytówka Dąbrówki

Data: 15.02.2018 r., godz. 11.00   
Andrzej Marcinkiewicz, sołtys i radny opowiedział nam o inwestycjach i urokach życia w Guzowatce.
Rafał Orych: Proszę powiedzieć kilka słów o sobie.

Andrzej Marcinkiewicz: – Do Guzowatki sprowadziłem się 26 lat temu, kiedy poślubiłem małżonkę. 20 lat pełniłem służbę w Państwowej Straży Pożarnej w Wołominie.
Obecnie jestem emerytem, więc mam dużo czasu na działalność społeczną. Należę też do OSP Chajęty z której to wsi pochodzę. Moim zdaniem strażak powinien być od wszystkiego i znać się na wszystkim. Lata służby wykształciły we mnie wrażliwość na ludzką krzywdę. Chętnie służę pomocą i radą.



Jak zaczęła się Pana przygoda z samorządem?

– Wszystko zaczęło się w 2013 r., kiedy po ok. 20 latach z funkcji zrezygnował dotychczasowy sołtys. Przyszedł czas na zmiany i to mnie mieszkańcy obdarzyli zaufaniem i wybrali na sołtysa. Od razu zabrałem się do pracy, bo potrzeb było wiele. Mieszkańcy zauważyli moją aktywność i w 2014 r. wybrali mnie na radnego Guzowatki i Działów Czarnowskich.
Guzowatka liczy ok. 500 mieszkańców. Otrzymałem najwięcej głosów. Zagłosowało na mnie blisko 68% głosujących. Pragnę dodać, że startowałem ze swojego komitetu, bo reprezentuję społeczeństwo. Dziękuję mieszkańcom za tak liczne poparcie.
W pierwszej kolejności ubiegałem się o modernizację boiska szkolnego, które od dawna wymagało poprawy. Składałem wnioski i podania o działania w tej kwestii. Dziś uczniowie mogą korzystać z boiska wielofunkcyjnego.
Konsekwentnie zabiegam o realizację naszych potrzeb. Powiedzenie ludowe głosi, że „wyrzucony przez drzwi wraca oknem”. Wziąłem go sobie do serca (śmiech).

Czym dla Pana jest działalność w samorządzie?


– Bycie sołtysem i radnym to posługa. Sołtysem jesteś u siebie, a radnym jesteś całej gminy.
Moja zasada brzmi: małymi kroczkami zrobi się więcej jak dużymi. Narzędziem, które zwiększa nasze możliwości, jest fundusz sołecki. Co roku kwota jest inna, ale wynosi ok. 30 tys. zł.
Jestem zwolennikiem rozmawiania z mieszkańcami, osobiście lub telefonicznie. Przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji należy rozważyć plusy i minusy danej inwestycji. Pamiętajmy, że ma ona służyć nam wszystkim. Uważam, że czasy sołtysa, który tylko zbiera podatek, już się skończyły. To historia. Sołtys powinien wychodzić do mieszkańców z inicjatywą. Dzięki aktywizacji społeczeństwa możemy więcej osiągnąć. Razem stanowimy siłę. Na zebrania wiejskie lub spotkania w sprawie funduszu potrafi przyjść nawet sześćdziesiąt osób, w tym dzieci.

Jak Pan mobilizuje mieszkańców?

– Odpowiedź jest prosta. Szacunek do mieszkańca. Każdemu staram się poświęcić czas. Wysłuchać, jakie ma problemy i znaleźć rozwiązanie. Trzeba umieć rozmawiać z każdym – i z dużym, i małym. Spotkania warto urozmaicić dodatkową atrakcją, np. ogniskiem z kiełbaskami. Dzięki temu się integrujemy i uczymy rozmawiać. Czasem też i o tych trudniejszych sprawach.

Co udało się zrealizować z funduszu sołeckiego?

– Każda inwestycja w sołectwie, nawet najmniejsza, jest przeze mnie dopilnowana. Zależy mi, aby wszystko zostało zrobione z głową. Dlatego w pierwszej kolejności w 2015 r. z funduszu sołeckiego udrożniliśmy wszystkie rowy melioracyjne (ok. 9 km) przy drogach gminnych. Aby móc modernizować lub budować drogę, najpierw trzeba zapewnić jej odwodnienie. W 2016 r. z pieniędzy sołeckich wykonaliśmy altankę i plac zabaw. Inwestycje zostały również dofinansowane z budżetu gminny. W 2017 r. fundusz przeznaczyliśmy na budowę siłowni zewnętrznej. W tym roku chcielibyśmy przeznaczyć go na doposażenie placu zabaw w nowe bujawki i zamontowanie tam dwóch lamp typu parkowego.

Jakie inne inwestycje poczyniono w Guzowatce?

– W tym roku planujemy dokończyć wymianę starych lamp rtęciowych na LED-owe przy drogach gminnych i drodze powiatowej. Latem na drogach gminnych (ok. 6 km) zostanie położony destrukt. Inwestycja zostanie wykonana, gdy jest ciepło, aby materiał zdążył się utwardzić i mógł spełnić swoją rolę. Destrukt położony jesienią lub zimą, gdy podłoże jest nasiąknięte wodą lub zmarznięte, mija się z celem. To zwyczajne wyrzucanie pieniędzy w błoto. W takich warunkach droga za niedługi czas znów będzie nieprzejezdna. Na wszystko jest pora. Należy rozsądnie gospodarować publicznymi pieniędzmi.
Zainicjowałem budowę pięciu tablic informacyjnych w sołectwie. Pomysł spodobał się innym sołtysom, którzy również takie u siebie postawili. Ponadto dbamy, aby w Guzowatce było czysto i schludnie. W tym celu zostały zamontowane kosze na śmieci.
We wsi są cztery przystanki autobusowe, z czego trzy wyposażone w wiaty. W tym roku powstanie czwarta. Środki w budżecie są już zarezerwowane. Mieszkaniec nie ma więcej jak 500 m do przystanku. Mamy bezpośrednie połączenie z Warszawą. Autobusy kursują średnio co godzinę. Jeżdżą od wczesnych godzin porannych (pierwszy przed 5.00) do późnych godzin wieczornych. Usługę transportową świadczą lokalni przewoźnicy i firma Stalko.
Guzowatka jest wizytówką gminy Dąbrówka. Jesteśmy położeni na jej granicy. Gdy podróżujący przyjeżdżają do nas, mają wrażenie, jakby byli w mieście. Właśnie tutaj przebiega najbardziej uczęszczana droga w gminie.

Słyszałem o Waszych sukcesach na polu kulturowym. Czy może Pan przybliżyć ten temat?

– Uczestniczyliśmy w dwóch „Festiwalach Aktywności Społecznej i Kulturalnej Sołectw”.
W 2015 r. w Somiance zajęliśmy 3. miejsce w kategorii występ sceniczny. Z kolei w 2017 r. w Jabłonnie za 2. miejsce otrzymaliśmy nagrodę pieniężną w wysokości 2 tys. zł. Środki przeznaczyliśmy na dalszy rozwój naszego zespołu punk rockowego Reewolucja. Chłopaki grają od 2013 r. Podczas festiwali Guzowatkę reprezentowali przedstawiciele różnych pokoleń.
Na naszym stoisku można było skosztować swojskich wędlin z rodzimej masarni. Pokaz kowalstwa dał pan Marek Jaworski, który fach przejął po ojcu. Kuźnia funkcjonuje u nas już od ok. 40 lat. Pamiętam, jak będąc dzieckiem, chodziłem z tatą, żeby podkuć konia. W swoich szeregach mamy również pszczelarza. Jesteśmy barwną społecznością. Razem tworzymy niepowtarzalny mikroklimat Guzowatki.
Urok naszego sołectwa oczarował już wielu ludzi z różnych stron Polski, np. Białegostoku lub Lublina. Cieszy nas, że decydują się tu osiedlać i zakładać rodziny.

Proszę powiedzieć kilka słów o Działach Czarnowskich.

– W tym roku planowany jest wykup działek i wykonanie projektu chodnika. Jego budowę przewidujemy na 2019 r. Współpraca z sołtysem układa się bardzo dobrze.

W tym roku odbędą się wybory samorządowe. Jakimi przemyśleniami mógłby się Pan z nami podzielić?


– Na najbliższą kadencję mam priorytet – budowa kanalizacji w Guzowatce. 90% gminy jest już zwodociągowane, a na Ślężanach założono przydomowe oczyszczalnie ścieków. Budżet gminy zasilają podatki płacone przez firmy, np. Piekarnię Szwajcarską i Grodno. A już kolejni przedsiębiorcy chcą inwestować w Dąbrówce. Plan zagospodarowania przestrzennego stanowi klucz do prężnego rozwoju.
Dzięki doświadczeniu zdobytemu w ostatnich latach mogę powiedzieć, że nadszedł czas na zmianę pokoleniową. W samorządzie potrzebni są młodzi ludzie z inicjatywą. Oni mają inne spojrzenie na świat. Nie boją się wcielać w życie odważnych pomysłów. Nie brakuje im energii do działania. Przykład gminy Dąbrówka pokazuje, że można. Wystarczą szczere chęci, trochę cierpliwości i wszystko jest możliwe. Mieszkańcy! Dajmy sobie szansę na lepsze jutro.