Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Staram się ukazać człowieka

Data: 19.10.2017 r., godz. 00.00   
Z rzeźbiarką Magdaleną Karłowicz, mieszkanką Dąbrówki, autorką prac związanych z ukazaniem osób, które zginęły w katastrofie samolotu w Smoleńsku, instalowanych na terenie Dolinki Dębów Katyńskich w sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej w Ossowie, rozmawia Edyta Nowak-Kokosza.
Edyta Nowak-Kokosza: Jak zaczęła się Pani przygoda z rzeźbą?

Magdalena Karłowicz: – Rzeźba w moim życiu była od zawsze, tak daleko jak potrafię sięgnąć pamięcią. A to za sprawą mojego taty, który wracając z pracy, codziennie siadał na taborecie z kawałkiem drewna w ręku i rzeźbił. Czasami ten kawałek drewna miewał i 3 metry wysokości. Później było kółko plastyczne w Radzyminie, Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. W. Gersona w Warszawie.
Rzeźbę studiowałam na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w pracowni prof. Macieja Szańkowskiego – wyjątkowego twórcy, pedagoga i człowieka, pod okiem którego szukałam swojej drogi na przyszłość.



Pamięta Pani swoją pierwszą rzeźbę?


– Rzeźbienie wydawało mi się tak naturalne i powszechne już w dzieciństwie, że nie jestem w stanie przypomnieć sobie tej pierwszej. Pierwsze rzeźby powstawały w domu, później w liceum w glinie i gipsie. Pamiętam prawie wszystkie tematy, które mieliśmy wtedy zadawane. Ale teraz, z tej perspektywy – czy mogę nazwać je rzeźbami?... raczej ćwiczeniami rzeźbiarskimi, próbą poznania materiału i techniki.

Najważniejsza rzeźba to…

– Mam nadzieję, że ta najważniejsza jest jeszcze przede mną. Jedna z ważniejszych to ta, która była robiona samodzielnie, tuż po zakończeniu studiów, już bez korekty profesora, w wielkiej obawie, czy w dobrą stronę idę. Dostałam za nią II nagrodę w VI Treinnale Sztuki Sacrum w Częstochowie w 2006 roku. Nagroda ta dała mi wiarę w swoje możliwości, otworzyła mi nowe drzwi i okazję poznania Jerzego Brukwickiego – kierownika Galerii Krytyków Pokaz, dzięki któremu miałam możliwość prezentowania moich rzeźb w wielu miejscach w całej Polsce.

Wystawy prezentuje Pani nie tylko w powiecie wołomińskim.


– Prezentuję swoje prace w różnych miejscach w Polsce i za granicą. Są to wystawy indywidualne, zbiorowe, pokonkursowe, poplenerowe. Oczywiście, miło mi, kiedy mogę je pokazywać również i w naszym powiecie.

Woli Pani wystawy indywidualne czy zbiorowe?

– Wystawy indywidualne wymagają ogromnego wysiłku organizacyjnego, jak również czasowego i finansowego. Ja nie przygotowuję zestawu prac, który później prezentuję po kolei w kilku galeriach.
Podchodzę do miejsca często bardzo indywidualnie i rzeźby, które powstają do określonej przestrzeni, istnieją tylko w niej. Nie można ich eksponować w innym miejscu. Powstają tu i teraz. Są jednorazowe, efemeryczne. Tak się dzieje w przypadku rzeźb z cyklu Ziemia. Ze względów organizacyjnych łatwiej jest, oczywiście, wziąć udział w wystawie zbiorowej.

Jest Pani autorką popiersi w Ossowie. Ile ich już jest?


– Jestem autorką większości rzeźb, które powstały w Dolinie 96 Dębów Smoleńskich w Ossowie. Powstają one od kilku lat, w chwili obecnej jest ich 20.

Jak długo trwa praca nad taką rzeźbą?


– Moja praca nad popiersiem trwa kilka miesięcy. Najpierw gromadzę fotografie osoby, którą będę portretować, później zaczynam rzeźbić portret w glinie. Konsultuję się z rodzinami szczególnie w kwestii podobieństwa, to długi etap pracy i szczególnie trudny … Później zaczynam wykonywać odlew w gipsie, dokonuję poprawek, retuszu i oddaję rzeźbę do odlewni. Tam następuje kolejny, równie długi etap pracy.

Która rzeźba jest według Pani najlepsza, szczególna? Która była największym wyzwaniem, a może największe wyzwanie jeszcze przed Panią?

– Szczególnie bliskie są mi portrety kobiet, czyli Anny Walentynowicz i Marii Kaczyńskiej. Wykonanie popiersia Marii Kaczyńskiej było dla mnie dużym wyzwaniem, byłam pełna obaw, bałam się, czy sprostam jemu, jak przebiegną konsultacje z rodziną, jaka będzie reakcja odbiorców… nie spodziewałam się, że pójdzie tak szybko i dobrze. Lubię też portrety Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego i Władysława Stasiaka.

Czy wyrzeźbi Pani wszystkie popiersia?


– Nie wiem, czy powstaną tam wszystkie popiersia. Jestem autorką większości popiersi, są tam również rzeźby dwóch innych twórców. Na razie nie mam zastrzeżeń ze strony organizatorów i mam nadzieję, że będzie mi dane jeszcze kogoś sportretować.

Kto był inicjatorem rzeźb w Ossowie? Od kogo otrzymała Pani tę propozycję?


– Nie jestem w stanie powiedzieć, jaki był początek tego założenia i kto je inicjował. Wiem, że pierwsza rzeźba, która tam powstała, to popiersie Prezydenta Lecha Kaczyńskiego autorstwa innego artysty. Osobą, która nadzoruje całość pod względem formalnym, organizacyjnym i z którą mam największy kontakt przy powstawaniu rzeźb, jest Pan Ryszard Walczak.

Jak jest Pani odbierana w środowisku artystycznym ze względu na popiersia w Ossowie?


– Działam na wielu płaszczyznach twórczych. Nie jestem związana tylko z tą inicjatywą. To są rzeźby, które wykonuję na zamówienie. Robię również płaskorzeźby, kameralne rzeźby –formy statuetek w gipsie i brązie, rzeźby ceramiczne, efemeryczne kilkutonowe rzeźby z piasku i z wielu innych materiałów dotyczące różnych tematów. Interesuje mnie wykonanie dobrej rzeźby.
Ostatnio powstała ogromna ilość rzeźb Jana Pawła II, większość z nich to koszmarki rzeźbiarskie. Czy wykonanie słabego popiersia Papieża ma większą wartość niż zrobienie dobrej rzeźby człowieka ze świata polityki?

Czy potrafi Pani oddzielić sztukę od polityki? Temat katastrofy smoleńskiej jest tematem trudnym, dyskusyjnym…


– Nie wszystko, co tworzy artysta, jest sztuką. Jeśli spojrzy Pani na moje rzeźby, w których jest pierwiastek sztuki, to nie jest ona w żaden sposób połączona z polityką. To nie jest mój rodzaj wypowiedzi.
Jeśli chodzi o popiersia, które są w Ossowie, jest to rzeźba, która ma niewiele wspólnego ze sztuką przez duże „S”; jest to rzeźba upamiętniająca osoby, które zginęły w katastrofie samolotu. Są to portrety ludzi, które rzetelnie wykonuję i staram się w nich ukazać przede wszystkim człowieka. Staram się zrobić dobry portret i dobrą rzeźbę.
Temat jest trudny dla całego społeczeństwa, ciągle poruszany i rozdrapywany. Dla mnie również, a szczególnie dla rodzin zmarłych, które znowu wracają do tych tragicznych dla nich wydarzeń, ale jednocześnie są wdzięczni za upamiętnienie ich bliskich.

Skąd czerpie Pani inspiracje? 

– Czasami inspiracją bywa tylko i wyłącznie materiał, w którym rzeźbię. Jego dogłębne poznanie i jak najlepsze wyeksponowanie. Czasami bardzo konkretny temat, do którego dostosowuję materiał i technikę. Najprościej mówiąc, wszystko to, co jest wokół mnie – człowiek, natura, materia...

Jakie plany?


– Już w październiku biorę udział w 15. Warszawskich Targach Sztuki. Pod koniec listopada zapraszam do Galerii Przy Fabryczce na wystawę poplenerową, gdzie zaprezentowane będą prace artystów, którzy brali udział w X Międzynarodowym Nadbużańskim Plenerze Artystycznym w Kuligowie. Będzie można zobaczyć tam obrazy, rysunki, grafiki, ceramiki oraz rzeźby twórców nie tylko z naszego powiatu, ale z terenu całej Polski, jak również z Ukrainy, Łotwy i Białorusi. Przygotowuję się już do grudniowej wystawy indywidualnej we Floral Academy w Warszawie, gdzie pokażę m.in. swoje rzeźby ceramiczne.
Największym jednak dla mnie wydarzeniem jest udział w zbiorowej wystawie w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Wystawa odbędzie się w maju 2018 roku. Będę miała niecodzienną przyjemność prezentowania swojej rzeźby obok takich artystów jak Hasior czy Krzysztof M. Bednarski.

Pasje oprócz rzeźby to…


– Właściwie większość moich pasji związanych jest ze sztuką, takie jak rysunek czy fotografia. W tej zupełnie innej, bardziej czystej przestrzeni też bardzo lubię się poruszać i przebywać. Niezmiennie jestem miłośniczką gór.
Na co dzień moje myśli i czas pochłaniają małe jeszcze dzieci, dom i ogród, który nie znosi mojej dłuższej nieobecności, chociażby za sprawą rzeźby, która jest dziedziną sztuki wymagającą dużej ilości czasu i wysiłku fizycznego.