Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Budżet obywatelski w Markach. Dla mieszkańców czy samorządowców?

Data: 24.06.2021 r., godz. 11.00   
Budżet partycypacyjny czy też obywatelski to narzędzie, które oddaje w ręce mieszkańców część środków z budżetu samorządu. Mogą oni zgłaszać propozycje zadań, a następnie w powszechnym głosowaniu wybierać te, które zostaną zrealizowane.
U podstaw idei leży potrzeba zwiększenia zaangażowania społeczności w życie miasta. Jan Kowalski może zdiagnozować lokalny problem (np. brak placu zabaw) i zgłosić rozwiązanie. Jeśli spotka się ono z uznaniem pozostałych mieszkańców, władze gminy zobowiązane będą do jego realizacji. Tyle teorii, w praktyce bywa różnie.

Grunt to dobry pomysł


Propozycje mieszkańców bywają zróżnicowane, niestety nie zawsze celne. Na papierze wyglądają dobrze, opowieść o nich potrafi zaciekawić, ale po realizacji okazuje się, że mimo wygrania w głosowaniu projekt cieszy się znikomym zainteresowaniem. To na szczęście w głównej mierze dotyka większe miasta, jak Warszawa. Na Pradze-Północ w ubiegłym roku powstał „parklet”, mały skwerek z piętrowymi ławkami. Świetna rzecz gdyby nie detale – niedaleko jest duży skwer, a parklet stanął na skrzyżowaniu kilku dosyć ruchliwych dróg. Mieszkańcy niechętnie z niego korzystają bo jest głośno, gorąco i pachnie spalinami. Do momentu wprowadzenia poprawek konstrukcja ograniczała też widoczność kierowcom. W Markach jest pod tym względem lepiej, ale np. wybudowanie górki saneczkowej pochłonęło blisko 150 tys. zł, a do tej pory można było z niej skorzystać tylko przez kilka dni. I to tylko do popołudnia, bo później jest za ciemno, a miasto nie pomyślało o lampie.

Małe zaangażowanie mieszkańców

Ważną kwestią jest też zaangażowanie. Mieszkaniec może je okazać na kilka sposobów: zgłaszając projekt, później go promując, a ostatecznie oddając swój głos na wybrane propozycje. Patrząc na historię mareckiego budżetu pierwsze dwa etapy zdominowane zostały przez osoby związane z samorządem: radnych, kandydatów na radnych czy – co zupełnie niezrozumiałe – pracowników miejskich instytucji. Z natury rzeczy są to ludzie lepiej zorientowani w procedurach i po prostu nie zostawiają przestrzeni zwykłym mieszkańcom. W Markach jest jednak pewna praprzyczyna tej sytuacji – przekombinowane zasady zgłaszania projektów. Tutaj należy pochwalić warszawskie rozwiązanie. Warszawiak diagnozując problem musi po prostu przelać swoją idee na formularz. To urzędnik weryfikuje czy pomysł jest możliwy do realizacji technicznie i prawnie, np. uzyskując wstępne zgody czy dokonując uzgodnień. Jeśli nie ma takiej możliwości to stołeczny urzędnik ma obowiązek zaproponować alternatywne rozwiązania. Markowianin powinien przyjść już z takimi informacjami. Być może to jest powodem nikłego zaangażowania mieszkańców: w tym roku zgłoszono zaledwie 27 projektów. W tym wg mojej wiedzy większość autorstwa osób będących blisko mareckiego samorządu. To i tak jest świetnym wynikiem, ponieważ w 2018 roku pod głosowanie poddano zaledwie 13. Mieszkańcy warszawskich dzielnic (część jest mniejsza niż Marki!) zgłaszają po kilkadziesiąt propozycji.

Współodpowiedzialni za publiczne pieniądze


Kropką nad i jest ilość oddanych głosów na projekty. W 2017 roku ważny głos oddało 1236 mieszkańców Marek. Rok później 1482. Przy blisko 24 tysiącach osób uprawnionych. Nad powodami można byłoby się zastanawiać. Czy do blisko 95% Markowian nie dotarła informacja o głosowaniu? A może nie zaciekawiły ich projekty? Barierą raczej nie był sposób głosowania – kartę można było wypełnić zarówno elektronicznie jak i papierowo.
Budżet Obywatelski jest stosunkowo nową instytucją w Polsce. Od 2018 roku jego realizacja jest obowiązkowa we wszystkich gminach. W Markach pierwsza edycja odbyła się jednak już w latach 2013/2014. Od tamtej pory nieustannie podlega zmianom, czasem daleko idącym. Z jednej strony daje to nadzieję na wypracowanie sprawnych procedur z drugiej może zniechęcać mieszkańców do zagłębiania się w szczegóły kolejnych edycji. Ja wierzę, że oddanie części środków do decyzji mieszkańców może wzbudzić w nich nie tylko poczucie współdecydowania o mieście, ale też coś znacznie ważniejszego – współodpowiedzialności za publiczne pieniądze i przestrzeń.


„Parklet” - mały skwerek z ławkami na Pradze Północ.


Czyste Marki - system koszy na śmieci i eko stacji dla psów. Fot. UM Marki.


Marki, ul. Małachowskiego - piękna i bezpieczna. Fot. UM Marki.


Strefa edukacji i odpoczynku - poznaj zielone płuca Marek na Zieleńcu. Fot. UM Marki.



Mikołaj Szczepanowski
radny miasta Marki