Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Modelarstwo lotnicze – sięgając chmur

Data: 24.06.2021 r., godz. 11.00   
Gdy patrzymy w niebo i obserwujemy ptaki, możemy się rozmarzyć… Też byśmy chcieli tak latać. Bóg skrzydłami nas nie obdarzył, ale dał nam rozum i tutaj mamy już pole do popisu. Pasją Marka Romana z Zielonki jest modelarstwo lotnicze. Już będąc w 4 klasie podstawówki zaczął stawiać pierwsze kroki w tej dziedzinie. Dziś jest reprezentantem Polski i ma na koncie medale mistrzostw świata, europy i nie tylko.
Rafał Orych: Pandemia wymusiła na nas zmianę aktywności. W tym momencie modelarstwo stanowi znakomitą alternatywę dla dzieci i młodzieży, które spędzają dużo czasu przed telefonem lub komputerem.

Marek Roman: – Modelarstwo uczy cierpliwości i zaradności. Składając model należy planować kolejne ruchy – tak jak w szachach. Samodzielna praca przy modelach daje wiele korzyści. Dzięki nim 13-letni chłopcy umieją posługiwać się młotkiem i wiertarką, mierzyć suwmiarką czy szanować materiały, które zakupują z rodzicami we własnym zakresie. Jest takie powiedzenie: „Samo się nie zrobi, samo się nie stanie”. Obecnym pokoleniom brakuje zajęć praktycznych. Wiele rzeczy dostają „gotowych”. Braki szybko wychodzą w dalszym życiu. Odpowiedzialność spoczywa na dorosłych, którzy często wyręczają najmłodszych w pracach domowych lub zadaniach praktycznych. I mówi się potem, że dzieci mają „dwie lewe ręce”. Zachęcam, aby znaleźć takie manualne pasje swoim pociechom, które można również realizować w domowym zaciszu.



Jak wyglądały Pana początki w modelarstwie?

– Swoje pierwsze kroki stawiałem w Pałacu Młodzieży w Warszawie. Pracownia była dla mnie azylem, do którego przychodziłem i potrafiłem spędzać wiele godzin. Jako młody człowiek jąkałem się i nie zawsze byłem akceptowany przez rówieśników. W pracowni znajdowałem spokój i skupiałem się na tym, co było bliskie mojemu sercu. Poznałem tam kolegów i z większością z nich do dziś mam kontakt. Połączyła nas wspólna pasja.
Pamiętam jak przed transformacją było wiele pracowni modelarskich, chociażby na warszawskich osiedlach takich jak Gocław czy Praga. Jedna była też w Stolarce Wołomin. Czasy się zmieniły, wielu z tych modelarni już nie ma. Szkoda, bo w moim odczuciu były potrzebne.

Proszę przybliżyć swoją działalność w Zielonce.


– W Zielonce pasję do modelarstwa przekazuję ponad 20 lat. W latach ’90 mieliśmy pracownię na ul. Wolności. Była większa niż obecne pomieszczenie. Niestety, w pewnym momencie zmienił się prezes i oznajmił, że ją zamknie. Mieliśmy działać do czerwca. Udałem się z chłopcami na festyn w Parku Dębinki, aby zaprezentować ostatni raz nasze modele.
Wtedy poznałem Grzegorza Dudzika, ówczesnego dyrektora OKiS-u. Zainteresował się sprawą i udostępnił nam pomieszczenie na modelarnię. Funkcjonujemy tutaj do dziś. Jestem wdzięczny Grzegorzowi za wszystko. Zawsze mi pomagał i nigdy nie powiedział „nie”.
Zajęcia, które prowadzę w OKiS w Zielonce odbywają się dwa razy w tygodniu i trwają trzy godziny. W pracowni mieści się do 8 osób. Wiek uczestników waha się w granicach 10-18 lat. Kilku moich podopiecznych ukończyło kurs szybowcowy, a jeden pracuje jako pilot w liniach lotniczych Wizz Air. Niektórzy z chłopców są inżynierami w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia. Wiedza modelarska jest pomocna, jeżeli ktoś planuje karierę pilota. Przyznają to sami instruktorzy.

Z jakich materiałów buduje się modele?

– Modele szkolne dla początkujących budujemy z balsy (drewno z Ameryki Południowej – przyp. red.), sosny i sklejki. Modele wyczynowe, którymi startujemy na mistrzostwach, są zbudowane z tkanin węglowych jak prawdziwe samoloty. Robione są na formach, wykonanych na obrabiarkach CNC. Ogólnie są dość drogie. Chłopcy budując modele zapoznają się z technologiami, w których one powstają.

Jak wygląda przebieg zawodów modelarskich?

– W czasie zawodów bywa kilkanaście kategorii. Modele latają na czas, wysokość, prędkość czy wierne odwzorowanie ich pierwowzorów. Uwzględnia się też różne rodzaje silników. Dzięki napędowi model osiąga określoną wysokość i później opada, krążąc jak bocian. Ważne jest wtedy takie ustawienie zegara, aby silnik wyłączył się w określonym momencie. Jeżeli czas jest ustalony na 4 minuty, model potrafi osiągnąć wysokość 400 metrów nad ziemią. W linii prostej może przelecieć nawet do 3 km. Są modele sterowane zdalnie i puszczane ręcznie. W tym drugim przypadku trzeba mieć lornetkę i silne nogi, aby pójść i znaleźć swoją własność. Wiatr potrafi skierować model w różne miejsca: pole, łąkę, jezioro czy na ogródek działkowy i wtedy czeka nas spotkanie z niezadowolonym właścicielem. Lotnisko na Bemowie jest niedostępne dla modelarzy, a to w Gocławiu zamknięto w 1976 r. Musimy szukać odpowiednich miejsc na własną rękę. Mamy miejscówkę na łąkach niedaleko Białołęki.

Na koniec proszę opowiedzieć o swoich sukcesach w reprezentacji Polski.

– Należę do niej od 1985 roku z małymi przerwami. Dotychczas byłem 14 razy na mistrzostwach świata, 13 razy na mistrzostwach europy i raz na olimpiadzie lotniczej. Największa odbyła się w 1997 r., gdzie zdobyliśmy złoty medal pokonując faworytów – Rosję i Ukrainę. Duży sukces odnieśliśmy w 2019 r. w Kalifornii na FAI Free Flight World Championships. Zdobyliśmy srebro w kategorii F1C (modele z napędem silnikowym) i pierwsze w ogólnej punktacji. Odczuwamy dumę, że możemy reprezentować Ojczyznę.