Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Nowy biskup: Jestem z Wołomina

Data: 18.12.2020 r., godz. 11.00   
Z księdzem dr hab. Jackiem Grzybowskim, biskupem nominatem diecezji warszawsko-praskiej (święcenia biskupie otrzymał 19 grudnia) rozmawia Rafał Pazio.
Rafał Pazio: Jaka to forma przeżycia, kiedy do kapłana dociera wiadomość, że zostaje biskupem?
Ks. Jacek Grzybowski: – Towarzyszące mi w tej chwili uczucia są bardzo osobiste. Trudno się o nich mówi na forum publicznym. Tego typu doświadczenia człowiek konfrontuje sam ze sobą. Pojawiają się ważne pytania, które należy sobie postawić. Unikam tego rodzaju zwierzeń, uważam że nie mówi się o takich przeżyciach licznemu gronu.



Czy nominację biskupią odbiera się jako sukces, awans, ważny etap na drodze kapłańskiej, zwieńczenie tej drogi?
– Mogę mówić jedynie o swoim własnym doświadczeniu. Nie każdy kapłan zostaje biskupem, ale ten który jest wezwany przez papieża. To raczej wezwanie do nowego rodzaju powołania, które wyrasta z życia kapłańskiego. Każdy człowiek, a tym bardziej każdy ksiądz i biskup muszą słuchać słowa Bożego i wewnętrznych wezwań, które ich kształtują. Starać się odpowiadać na pytania, jak realizować pasterską misję Kościoła. Nie widzę tego w kategoriach ani sukcesu, ani awansu, tylko w kategoriach powołania. Jest to wezwanie, które papież przedstawia, proponuje niektórym kapłanom, wiadomo, że nie wszystkim. Nie wszyscy kapłani powinni i mają być biskupami. Owo papieskie wezwanie staje się ważne i sensowne, kiedy myślimy o nim w kategoriach powołania. Właśnie przez papieża dokonuje się, na drodze tej konkretnej osoby, Boże wezwanie.

Jakie symbole pojawią się w herbie biskupa Jacka Grzybowskiego?
– W herbie są dwa rodzaje symboli. Jeden to herb rodowy Prus II Wilczekosy, drugi to symbole świętego Pawła, czyli otwarta księga i miecz. Do nich nawiązuje dewiza, którą przyjąłem: In Te Domine speravi – „Tobie Panie zaufałem” lub „W Tobie Panie złożyłem nadzieję”. To fragment z Psalmu 31, ale również nawiązanie do 1 Listu świętego Pawła do Tymoteusza. „Wiem komu uwierzyłem”. Dla mnie Paweł jest ważną postacią jako ten, który Panu Bogu musiał zawierzyć, powierzyć samego siebie w swojej apostolskiej posłudze.

Proszę o rozwinięcie wątku związanego z herbem rodowym.

– Herb Prus II jest związany z historią rodu Grzybowskich z północnego Mazowsza.

Chodzi oczywiście o ród szlachecki.
– Tak.

Z których miejscowości?
– Z pogranicza Mazowsza północnego i dawnych Prus Wschodnich. To są takie miejscowości, jak Wieczfnia Kościelna, Zambrzus, Janowo, Nidzica. Według historycznego rodowodu stamtąd wywodzi się rodzina Grzybowskich, która pieczętuje się herbem Prus II-Wilczekosy.

Jakie znaczenie w biografii Biskupa Nominata ma Wołomin?
– Fundamentalne. To miejsce mojego urodzenia, ale też wzrastania przez bardzo wiele lat. To środowisko mojego domu rodzinnego, Rodziców, rodzeństwa, a także szkół. Najpierw uczyłem się 8 lat w Szkole Podstawowej nr 5 im. Cypriana Kamila Norwida. Miałem tam kolegów, koleżanki i ciekawych, ważnych w moim życiu nauczycieli. Duże znaczenie miało I Liceum Ogólnokształcące im. Wacława Nałkowskiego w Wołominie. Tam, w klasie o profilu matematyczno-fizycznym, poznałem wspaniałych kolegów i koleżanki, a także bardzo dobrych profesorów. Wspominam z ogromnym sentymentem panię profesor Janinę Tokarską, pana profesora Kazimierza Chudziana, również nauczycieli różnych przedmiotów. Te cztery lata liceum (1988-1992) to bardzo istotny okres w mojej biografii. Wspominam też środowisko najpierw parafii Matki Bożej Częstochowskiej, a potem Matki Bożej Królowej Polski. Wiele zawdzięczam także wołomińskiej wspólnocie Ruchu Światło-Życie. Ważnym środowiskiem wzrostu byli oczywiście ministranci, lektorzy, kapłani, w tym śp. ksiądz Józef Kamiński, wieloletni proboszcz parafii przy ul. Kurkowej. Nadal mam w Wołominie bardzo dużo znajomych, kolegów, koleżanek, przyjaciół. Utrzymuję relacje z wieloma osobami. Jak tylko mam możliwość pozostaję w kontakcie. To dla mnie ważne miejsce, ponieważ jest środowiskiem mojego wzrostu w człowieczeństwie, w poznawaniu nowych ludzi, w różnego rodzaju pierwszych zobowiązaniach, doświadczeniach koleżeńskich, szkolnych, brania odpowiedzialności za różne sprawy w Kościele, parafii, wspólnocie. Cenię sobie to miejsce jako przestrzeń kształtowania mojego charakteru w latach 80. i 90. XX wieku. Kształtowania mnie, jako człowieka i księdza. Przez wiele lat byłem i jestem związany z wieloma osobami z Wołomina.

Czy pojawiły się na drodze życiowej Księdza jakieś doświadczenia związane z innymi miejscowościami powiatu wołomińskiego?
– Przez rok byłem w Zielonce kapelanem sióstr Dominikanek Misjonarek Jezusa i Maryi. Bardzo piękny czas. W Ząbkach pracowałem trzy lata w parafii Świętej Trójcy. W parafii w Majdanie, kiedy proboszczem był ksiądz Mirek Gawryś, czasem pomagałem duszpastersko. Jestem związany z tym rejonem. Mam wielu znajomych, z którymi w powiecie wołomińskim mogłem współpracowałem i cały czas mam kontakt, w tym także z przyjaciółmi z Wołomina i z Liceum.

Czy po przyjęciu sakry biskupiej odbędzie się spotkanie na terenie Wołomina?
– Szczegółów jeszcze nie znam.

Kościół obecnie stoi przed dużymi wyzwaniami, wynikającymi z najróżniejszych problemów. Jak Ksiądz Profesor widzi swoją misję w tej sytuacji?
– Jest to misja, która wymaga wielkiej roztropności, ale też ogromnego wsparcia modlitewnego. Rzeczywiście obecnie nadszedł dla Kościoła trudny czas. Z jednej strony związany z zawinionymi, realnymi grzechami i zaniedbaniami, ale także zmaganiami światopoglądowymi dotyczącymi wspólnoty Kościoła. To sprawia, że jesteśmy w środku różnego rodzaju żywiołowych dyskusji i debat. Myślę, że modlitwa i roztropność są takimi dwoma fundamentalnymi filarami, które powinny cechować wszystkie działania. Mam nadzieję, że będę miał wsparcie modlitewne od ludzi wierzących, którym zależy na tym, żeby Kościół był miejscem rozpoznania obecności Boga i Jego miłości, a także służby drugiemu człowiekowi. Mam nadzieję, że ze strony duchownych oraz świeckich nie zabraknie rozsądnych i dobrych rad w różnych działaniach.

Jak Ksiądz odczytuje to, że przyjmie sacrę biskupią kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia w 2020 roku?
– To akurat swoista koincydencja. Po ogłoszeniu nominacji diecezja i nominat mają trzy miesiące, żeby dokonała się konsekracja. Myślę że nasz ordynariusz biskup Romuald zaproponował ten adwentowy termin, ze względu na pracę i wyzwania logistyczne oraz służbowe, które są w naszej diecezji. W czasie świąt Narodzenia Pańskiego będę mógł pomóc w różnego rodzaju diecezjalnych uroczystościach.

Na koniec chciałem prosić o słowo przed Bożym Narodzeniem od Biskupa Nominata dla czytelników, mieszkańców, wiernych z różnych parafii powiatu wołomińskiego.
– Sądzę, że najważniejszą rzeczą jest, żebyśmy w tej dzisiejszej kulturze, która stała się kulturą bardzo indywidualistyczną i mocno konsumpcyjną, nie zatracili istoty Bożego Narodzenia. Jest to przecież opowieść o Dziecku, które pojawia się w ubóstwie, słabości, przygodności. Przychodzi na świat w trudnych warunkach. To dla nas znak, że prawdziwa Boża obecność, objawia się w bardzo skromnych, wręcz prostych doświadczeniach. Niewiele czasem trzeba, żeby Bóg dotknął człowieka – cisza i prostota serca. Czasem zasłaniamy tę Bożą obecność wieloma eventami, spotkaniami, konsumpcyjnym sposobem przeżywania świąt. Gdzieś zatracamy doświadczenie narodzenia Pana w pokorze, ubóstwie, ale także w osamotnieniu. Musimy zdać sobie sprawę, że nasz Bóg jest tak naprawdę Bogiem bardzo pokornym, cichym. Nikomu nie narzuca swej mocy i władzy – szuka ludzi wolnych i miłujących. Trzeba Go odnajdywać. Tego wszystkim życzę, by odnaleźli i doświadczyli Bożej obecności we wspólnocie Kościoła i mieli w sobie ciszę oraz pokój serca.