Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Konrad Rytel: Pracuję dla ludzi, zamiast liczyć mandaty

Data: 31.05.2020 r., godz. 18.00   
Czy Konrad Rytel - radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego z powiatu wołomińskiego wpłynie na zmianę koalicji w Sejmiku? Czy zagłosuje za udzieleniem absolutorium Zarządowi Województwa Mazowieckiego na którego czele stoi marszałek Adam Struzik? Zachęcamy do przeczytania wywiadu Łukasza Perzyny przeprowadzonego dla portalu WiO Warszawa i Okolice.
Łukasz Perzyna rozmawia z Konradem Rytlem, radnym Sejmiku Mazowieckiego, prezesem Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.

- W Sejmiku Samorządowym Województwa Mazowieckiego wiele się dzieje, czy uformuje się w nim nowa większość z udziałem reprezentacji Bezpartyjnych?

- Nic nie zdarzyło się z dnia na dzień. Fakt, że Mirosław Augustyniak przeszedł do Bezpartyjnych Samorządowców, a widać to było, jak przesiadł się do mnie w sali obrad – miał miejsce ponad pół roku temu, jeszcze w październiku. Przez trzy posiedzenia Sejmiku siedzimy razem. Głosowaliśmy razem, podobnie postrzegamy wiele spraw. Wzmożone zainteresowanie mediów wyłonieniem dwuosobowego koła Bezpartyjnych w Mazowieckim Sejmiku Wojewódzkim, co niedawno ogłosiliśmy, przypisuję więc zbliżającemu się terminowi głosowania nad absolutorium dla zarządu.

- To właśnie okazja do wyłonienia nowej większości, bo po odejściu Augustyniaka z PSL koalicja PO z ludowcami w Sejmiku nie ma już tylu mandatów, żeby sama cokolwiek przegłosować, a w razie odrzucenia absolutorium marszałek Adam Struzik musiałby odejść. Zaś PiS, żeby objąć rządy musi o Was zabiegać. Z kolei wsparcie przez Was, Bezpartyjnych koalicji PO z PSL oznaczałoby jej poszerzenie?

- Dwa posiedzenia Sejmiku odbyły się on line, sensacji nie widzę, pracujemy. Gdy będzie głosowanie, zastanowimy się wcześniej nad oceną i podejmiemy decyzję. W tym, co Pan mówi prawdą jest, że gdy Augustyniak odsunął się od PSL z którego listy wszedł półtora roku temu do Sejmiku, rachunek stał się prosty. Nie ma co jednak teraz rozważać zdolności koalicyjnej naszego nowego Koła Bezpartyjnych w Mazowieckim Sejmiku Wojewódzkim. Nie podgrzewałem atmosfery, nie udzielam wywiadów na ten temat, ten jest pierwszy, ale nie będziemy przecież przez cały czas rozmawiać o liczeniu mandatów, bo nie tym na co dzień się zajmuję, tylko pracą dla Mazowsza, zgodną z obietnicami, jakie przed wyborami złożyłem mieszkańcom, którzy mi zaufali. Studiuję raport złożony przez władze Mazowsza, zajmuje 150 stron druku, wykresów i tabel. Zawsze głosuję tak, jak uważam, że powinienem, a nie w sposób, do którego ktoś mnie przekona.

- W mediach pojawiło się porównanie do Górnego Śląska i radnego Kałuży, który rekomendowany przez Nowoczesną wszedł tam do Sejmiku z listy Koalicji Obywatelskiej ale zaraz po wyborach za konkretne polityczne korzyści dogadał się z PiS i z nim stworzył większość. Czy uznaje je Pan za obraźliwe?

- Oczywiście, że tak. Nie jesteśmy z Nowoczesnej. O swoich motywacjach do glosowania już mówiłem. Zarówno ja jak drugi członek naszego koła Bezpartyjnych chcemy być traktowani podmiotowo. Dla nikogo nie staniemy się wypełniaczem. Przez dwa lata nikt o Bezpartyjnych nie zabiegał, partie nie miały takiej potrzeby, teraz gdy arytmetyka się zmieniła, robi się sensację, że zbliża się przełom. Tymczasem ja się nie zmieniłem. Jako wieloletni samorządowiec zawierałem porozumienia koalicyjne ze wszystkimi chyba siłami politycznymi, jeśli dobro mieszkańców gminy, miasta czy powiatu tego wymagało, żeby skutecznie rządzić. W powiecie pruszkowskim w tej kadencji rządzimy w koalicji z PO, starostą jest nasz przedstawiciel znakomity samorządowiec Krzysztof Rymuza, w poprzedniej zaś naszym partnerem u władzy był tam PiS. W obu wypadkach mocno stawialiśmy nasze cele, zgodne z oczekiwaniami mieszkańców i to partie musiały się do nas dostosować, żeby zrealizować te zamierzenia. Dla nas sprawa jest prosta: musi być jakość, pomysł, zwłaszcza w obecnej kryzysowej sytuacji: mamy projekt i pomysł, budujemy szkołę, drogę… Wszyscy zostaliśmy wybrani przez mieszkańców na radnych. Pamiętamy, pod jakim szyldem do wyborów szliśmy i to zobowiązuje.

- Zwłaszcza, że partie mają lepiej. Samorząd przez lata był zdominowany przez nie, bo system finansowania kampanii je faworyzował.


- Wspólnota buduje swoją pozycję od wielu lat, od 2002 r. Mój mandat, pierwszy dla niezależnego od partii samorządowca w historii Sejmiku wojewódzkiego, został rzetelnie wypracowany. Wyborcy mi zaufali.

- Teraz odejście Augustyniaka znowu świadczy o tym, że partie słabną?

- Nie są w stanie same rozwiązać wszystkich problemów. Zaś nas interesują konkretne sprawy a nie stołki, tym się różnimy.

- Poczucie wyższości to zła cecha…


- Zupełnie nie o to chodzi, że czujemy się lepsi, po prostu dostrzegamy różnice: faworyzowane przez prawo wyborcze partie próbowały doszczętnie zabetonować polską scenę polityczną. Jednak choćby mój mandat w Sejmiku na Mazowszu, województwie o liczbie ludności podobnej jak Finlandia, Dania czy Słowacja, pokazuje, że to się nie udało, bo mieszkańcy tego nie chcieli. Zachęcamy partyjnych polityków, żeby przystępowali do nas, wyzwolili się z okowów dyscypliny. Przydałby nam się teraz ktoś z Platformy.

- Do wyborów sprzed prawie dwóch lat szedł Pan z konkretnym programem MWS. Zapamiętałem parkingi matropolitalne. Czy powstają?

- Oczywiście. Nie zapomnieliśmy o tym, co najważniejsze i cieszę się, że wreszcie w tej rozmowie do tego przechodzimy. Z rozmachem zaplanowaliśmy wtedy z nieżyjącym już dziś niestety Bogdanem Żmijewskim parkingi metropolitalne. Ich wizja realizowana jest w oparciu o programy regionalne dofinansowane przez Europę. W otoczeniu Warszawy, w okolicach Wołomina i Pruszkowa powstały już przestrzenie, gdzie przy okazji modernizacji linii kolejowych znajdą się miejsca na węzły przesiadkowe. Zaawansowane są już prace nad takim dużym centrum przy wjeździe do Ząbek. Krzyżują się tam dwie drogi wojewódzkie: nr 631 z Rembertowa do Nieporętu oraz nr 634 z Wołomina do Warszawy. Kierowcy zostawią tam samochody, a autobusy zawiozą ich na Dworzec Wschodni, kto będzie chciał wysiądzie po drodze. W pracach nad tym uczestniczy burmistrz Ząbek, dyrektor zarządu Województwa Mazowieckiego, wiceprezydent Warszawy – bo wszyscy na tym skorzystają, że samochodów w stolicy będzie trochę mniej. Zrobi się czyściej i bezpieczniej, powiedzmy najkrócej. Centrum przesiadkowe chce też u siebie budować Piastów, gmina zrobiła projekt na 150 miejsc dla samochodów przy zejściach z wiaduktu stacji kolejowej. Chodzi o to, żeby zmniejszyć liczbę pojazdów parkujących w Warszawie z konieczności, bo kierowcy wcale się nie upierają, żeby wszędzie własnym autem dojechać, tylko innych możliwości nie było.

- Ze swadą mówi Pan o inwestycjach. Ale przecież trwa pandemia, samorządom przyjdzie liczyć każdy grosz?

- Pandemia to zdarzenie tragiczne, pochłania nasze myśli i działania, ale na inwestycjach akurat stosunkowo najmniej się odciska. Firmy zwykle nie schodzą z placu budowy. Opóźnienie w okolicznych inwestycjach pojawiło się w związku z zamknięciem lotniska w Modlinie. Oczywiście jeśli w grę wchodzi życie ludzi, nie ma zastanowienia, przerywamy budowę gdy potrzeba 10 mln zł na szpital, wtedy most musi poczekać. To, żeby ludziom było dobrze w szkole czy szpitalu ważniejsze musi być dla nas niż położenie kolejnego kilometra asfaltu. Dochody zmalały we wszystkich samorządach. Podatki nie wpływają tak jak przed pandemią. Z zawodu jestem specjalistą od dróg, ale zasiadam też w komisji kultury, bo mnie to pasjonuje i wiem, że w czasie pandemii trzeba wesprzeć teatry i muzea, które dla bezpieczeństwa zdrowotnego przyszło zamykać na dłuższy czas. To konkretne sprawy, o których warto rozmawiać. Gdy robił Pan wywiad ze mną po tym, kiedy mieszkańcy wybrali mnie do Sejmiku Wojewódzkiego jako pierwszego niezależnego radnego w jego historii, zastrzegłem, że rozmowy o konkretnych sprawach, dla dobra Mazowsza nikomu nie odmawiam. W czasach zagrożenia taką potrzebę jeszcze bardziej odczuwamy.