Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Uzupełniliśmy „białe plamy” w historii Anny Walentynowicz

Data: 08.04.2020 r., godz. 11.00   
Z Dorotą Karaś i Markiem Sterlingowem, autorami jednej z najważniejszych książek tego roku w Polsce, której akcja toczy się również w Tłuszczu rozmawia Marcin Ołdak.
Marcin Ołdak: „Walentynowicz. Anna szuka raju” to książka nad którą pracowaliście kilka lat. Czym ta biografia słynnej działaczki Solidarności różni się od poprzednich?

Dorota Karaś: Różnic jest sporo. Dotychczasowe publikacje były autobiografiami bądź opierały się prawie wyłącznie na jej wspomnieniach. Siłą rzeczy omijały całe fragmenty jej życiorysu, o których nie chciała czy nie umiała mówić. Takich „białych plam” było dużo. Uzupełniliśmy je.

Marek Sterlingow: Pierwszą tajemnicą, z którą musieliśmy się zmierzyć, było jej pochodzenie. Wbrew temu co o sobie mówiła, nie pochodziła z polskiej rodziny z Wołynia, która ją osierociła w 1939 roku. Była Ukrainką, miała kilkoro rodzeństwa, jej matka umarła dwa lata przed wojną, ale ojciec przeżył, wziął kolejny ślub. W 1941 roku, gdy Anna miała 12 lat, oddał ją na służbę do polskiej rodziny Teleśnickich. Trzy lata później razem z nimi uciekła z Ukrainy. Trwała rzeź wołyńska. Anna była wtedy przekonana, że cała jej ukraińska rodzina nie żyje. Jak się później okazało, myliła się. Pojechaliśmy do Ukrainy, udało nam się ich odnaleźć.

W trakcie tej kilkuletniej pracy pojawiliście się także w Tłuszczu i okolicach. Moglibyście o tym opowiedzieć?

Dorota Karaś:
Rodzina, która przygarnęła Annę Walentynowicz miała tu krewnego, Leona Teleśnickiego. Po ucieczce w Wołynia w 1944 roku zamieszkali w jego leśniczówce w Malcowiznie pod Tłuszczem. Było im trudno, mieli kłopoty z żywnością, mieszkańców prześladowali Niemcy. Anna wspominała ten czas bardzo źle, ale pominęła wiele szczegółów. Losy tej leśniczówki to ciekawa wojenna historia. Leon był związany z Armią Krajową, była tu radiostacja, przez chwilę w czasie akcji „Burza” znajdował się się nawet sztab podziemnej organizacji. Leon Teleśnicki został aresztowany i zesłany na Syberię. Anna zaraz po wyzwoleniu wyjechała do Gdańska ze swoimi opiekunami.

Marek Sterlingow: W Gdańsku mieszkała z rodziną Teleśnickiech jeszcze pięć lat. Potem od nich odeszła, znalazła pracę w stoczni. Gdy jako przodowniczka pracy została ikoną nowego socjalistycznego państwa, mówiła o nich już tylko źle. Ile w tym było prawdy a ile komunistycznej propagandy? My tego nie przesądzamy. Ale dotarliśmy do potomków rodziny Teleśnickiech i przedstawiliśmy też ich wersję. Ich zdaniem Anna w tej rodzinie traktowana była jak córka.

Dorota Karaś: W stoczni Anna robiła karierę jako działaczka związkowa oraz wyróżniająca się spawaczka. To był dla niej ogromny awans społeczny i materialny. Po szesnastu latach ciężkiej pracy zachorowała na raka. Jakoś z tego wyszła, przekwalifikowała się na suwnicową, ale zabolało ją, że straciła na tym finansowo. Znów zaczęła się buntować. W 1978 roku poznała Bogdana Borusewicza z KOR i związała się nielegalną opozycją.

Przeprowadziliście rozmowy z wieloma ludźmi opozycji antykomunistycznej. Jak to się stało, że przywódcy Wolnych Związków Zawodowych i pierwszej "Solidarności" tak bardzo się ze sobą skłócili?

Marek Sterlingow: To też jest wielowątkowa niejednoznaczna opowieść. Po sukcesie, jakim były strajki w 1980 roku, ta garstka opozycjonistów wyszła z cienia, stali się celebrytami. Jeździli po Polsce, na spotkania z nimi przychodziło tysiące ludzi. Jednym do głowy uderzyła woda sodowa, inni odczuwali zawiść. Te, w gruncie rzeczy naturalne konflikty od samego początku podsycała Służba Bezpieczeństwa.

Dorota Karaś: Głównym celem SB było podtrzymywanie konfliktu miedzy Lechem Wałęsą a środowiskiem Anny Walentynowicz. W tym celu organizowali tajne operacje, zatrudniali specjalnych agentów. Odnaleźliśmy jedną taka agentkę, która działała pod pseudonimem „Krzysztof 2”. Jej opowieść o kulisach tej operacji jest niezwykle ciekawa.
Księgarnie, póki co zamknięte, ale gdyby mieszkańcy Tłuszcza zechcieli kupić książkę to czy istnieje możliwość jej nabycia w inny sposób?

Marek Sterlingow:
Książkę można zamówić z dostawą do domu w księgarni internetowej Wydawnictwa Znak (znak.com.pl) oraz na stronie empik.com. Jest również dostępna w formie e-booka, na stronie woblink.com.