Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Potrzebna jest kompleksowa reforma systemu

Data: 30.01.2020 r., godz. 11.00   
O kosztach odpadów komunalnych i niestabilnym rynku gospodarki odpadami rozmawiamy z Jarosławem Kubałą, prezesem Miejskiego Zakładu Oczyszczania w Wołominie.
Rafał Orych: Jakie są obecne stawki za odpady? Co wpływa na ich wysokość?

Jarosław Kubała: – Obecna stawka to 13 zł od mieszkańca za odpady segregowane oraz 26 zł od mieszkańców, którzy nie prowadzą selektywnej zbiórki. Rada Miejska zdecydowała w ostatnich dniach, że od 1 kwietnia br. stawka za odpady segregowane wzrośnie do 26,5 zł. Ponieważ w całej Polsce wprowadzono obowiązek selektywnej zbiórki, nie będzie już można wybrać opcji „nie segreguję”, a kara za brak segregacji wynosić będzie 53 zł, czyli dwukrotność stawki podstawowej.
Główne koszty gospodarki odpadami w gminach to odbiór, transport i przede wszystkim zagospodarowanie, czyli odzysk i unieszkodliwianie odpadów. Do tego dochodzą koszty administracyjne, edukacyjne, a także utrzymanie i obsługa PSZOK-ów, brak opłaty opakowaniowej w systemie, która rekompensowałaby koszty sortowania odpadów zbieranych selektywnie.
W całej Polsce mamy do czynienia z lawinowym wzrostem opłat za śmieci, Wołomin nie jest wyjątkiem od tej smutnej reguły. Co ważne, dzieje się tak z przyczyn, na które samorządy nie mają wpływu. Wymienię najważniejsze z nich: zbyt mała liczba instalacji przetwarzających frakcje energetyczne, same cementownie i kilka spalarni nie są w stanie zagospodarować takiej ilości odpadów. Jeśli energetyka nie zacznie palić odpadów, nie rozwiążemy tego problemu!
Ustawiczny spadek cen surowców wtórnych oraz brak opłaty opakowaniowej, problemy z zagospodarowaniem odpadów, których nie wolno składować, drastyczny wzrost tzw. opłaty marszałkowskiej, znikome zaangażowanie producentów opakowań w ograniczenie ilości odpadów i wreszcie niestabilność prawa, która zostaje wkalkulowana w koszty przedsiębiorców. Do tego drożeje energia, rosną ceny paliw, wzrosła też płaca minimalna – to wszystko winduje koszty gospodarki odpadami.



Czy jest możliwość, aby uniknąć tak wysokich opłat? Czy są inne rozwiązania – tańsze i przyjazne naturze? 


– Należy się mocno zastanowić nad zmianą sposobu naliczenia opłaty za odpady, np. w zależności od zużytej wody. Jest to metoda obarczona moim zdaniem najmniejszym błędem, jeżeli chodzi o rozliczenie mieszkańców. Pozwala na wyeliminowanie nieuczciwych mieszkańców i tych, którzy zamieszkują czasowo i nie płacą za odpady. Do tego dochodzi też bardzo ważny element środowiskowy, jakim w obecnym czasie jest oszczędzanie wody. Spowoduje to pojawienie się większej ilości pieniędzy w systemie, a tym samym spowoduje obniżenie kosztów jednostkowych.
Aby ulżyć kieszeniom mieszkańców, gmina Wołomin zabiega o to, żeby rząd dopłacił 50 proc. do opłat ponoszonych przez nich za odbiór i zagospodarowanie odpadów. Do akcji „Segregujesz? Zapłać o połowę mniej!” dołączają gminy w całej Polsce, liczą na szybką reakcję ze strony rządu.
System gospodarki odpadami jest obecnie w głębokim kryzysie. Aby go uzdrowić, niezbędne są rozwiązania systemowe. Samorządy od dawna przekonują m.in., że za zbiórkę i recykling wprowadzanych na rynek opakowań powinni płacić ich producenci. Chodzi o tzw. rozszerzoną odpowiedzialność producentów – dzisiaj ich udział w kosztach zbiórki, odzysku i recyklingu odpadów jest dużo niższy niż w innych krajach europejskich.
Dlaczego sprowadzamy w każdym roku ok. 20 mln ton węgla do elektrowni i ciągle rosną ceny energii, a nie robimy nic w tym kierunku, aby energetyka mogła palić odpady, za które by płacono elektrowniom, co pozwoliłoby jeszcze na obniżenie kosztów produkcji energii.
Jednocześnie spowodowałoby to zmniejszenie ceny za zagospodarowanie jednej tony tzw. preRDF-u, za którego obecnie trzeba już płacić ok 600-700zł za tonę, a to bezpośrednio przekłada się na cenę „na bramie” za odpady zmieszane.
Ale przede wszystkim – musimy wszyscy wytwarzać mniej odpadów. W Wołominie ich ilość wzrosła w ciągu ostatnich kilku lat aż dwukrotnie. Statystyczny Polak wytwarza rocznie ponad 300 kilogramów odpadów komunalnych. Marnujemy miliony ton żywności rocznie. Równolegle na szczęście coraz więcej mówi się o pięciu zasadach filozofii „zero waste”, czyli REFUSE (odmawiaj, nie kupuj niepotrzebnych rzeczy), REDUCE (ograniczaj), REUSE (użyj ponownie), RECYCLE i ROT (kompostuj). Bo sama segregacja śmieci to za mało, a i ona w Polsce kuleje.

Jak rysuje się dalsza perspektywa? Czy mieszkańców czekają kolejne podwyżki za odpady komunalne
?

– Rynek gospodarki odpadami jest dzisiaj bardzo niestabilny. Ciągle zmieniają się przepisy, co w połączeniu z czynnikami, które wymieniałem wcześniej, powoduje, że trudno jest planować na dłużej niż kilka miesięcy do przodu. Potrzebna jest kompleksowa reforma systemu, w tym opanowanie chaosu na rynku surowców wtórnych oraz wprowadzenie wreszcie rozszerzonej odpowiedzialności producenckiej. Dzisiejsze zamieszanie w sferze odpadowej to efekt wieloletnich zaniedbań kolejnych rządów i gwałtowne przyspieszenie zmian w obliczu kar, jakie mogą grozić Polsce za nie osiągnięcie określonych przepisami poziomów odzysku i recyklingu. W związku z tym od ponad roku co chwila zmieniane są przepisy, a robią to urzędnicy, którzy niekoniecznie wiedzą jak ten system funkcjonuje w rzeczywistości. Nie da się czegoś zmienić na lepsze w taki chaotyczny i histeryczny sposób. Potrzebny jest dialog wszystkich uczestników tego procesu. Samorządy coraz częściej mówią o konieczności napisania tych przepisów na nowo.
Cała Skandynawia produkuje energię z odpadów, my też musimy zacząć to robić. A do tego skuteczniejsza edukacja, bo z badań wynika, że aż jedna trzecia Polaków nie segreguje odpadów, a tylko połowa uważa, że segregowanie ma sens. Dopóki strumień odpadów będzie rósł, segregacja będzie nieefektywna, a cały system niewydolny – trzeba liczyć się z tym, że opłaty śmieciowe w skali kraju mogą jeszcze wzrosnąć.