Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Tiki tiki elektryki

Data: 30.01.2020 r., godz. 11.00   
Kończy się raj w postaci bezpłatnego/taniego ładowania samochodów elektrycznych. Czytam sobie o wprowadzeniu opłat na jednych stacjach ładowania, podniesionych stawkach na drugich. Po drodze trafiła się wypowiedź prezesa Hondy, który nie wierzy w elektryki. Już kiedyś mówiłem i powtórzę raz jeszcze – jest za wcześnie na taką technologię. Hybryda? Tak. Wodór? Pewnie! Elektryk? Nie.
Pewna prywatna sieć stacji szybkiego ładowania na literkę „i” podnosi stawkę za 1 kWh. Wychodzi na to, że przejechanie 100 kilometrów dużym autem będzie kosztowało około 100 złotych. To więcej niż w przypadku pierwszego lepszego diesla, który, przypomnijmy, jest uważany za jeden z czynników psujących powietrze.
Gdzie więc ta proekologiczność, szczególnie w kontekście rosnących cen prądu, elektrowni węglowych, utylizacji zużytych akumulatorów oraz wyższej ceny zakupu takiego autka. Zaczyna rodzić się pytanie, jaki jest ekonomiczny i ekologiczny sens posiadania elektryka. Jeśli są jakieś dopłaty, to jest sens. Dopłaty jednak kiedyś się skończą.

Naładuj sobie pod domem


OK, jeśli samochodu używamy rzadko, to można go w kilkanaście godzin naładować pod domem. W trasie zależy nam jednak na szybszym ładowaniu. Nie jest jednak powiedziane, że ładowania się doczekamy.
W okresie świątecznym wiele ze wspomnianych wyżej stacji było zapchanych Teslami, Nissanami i innymi elektrykami, co znacząco wydłużało proces ładowania. Dochodziło też ponoć do niezbyt przyjemnych sytuacji, w których inni kierowcy odpinali „tankowany” samochód, aby podładować swój. O ile na zwykłej stacji benzynowej będziemy stali w kolejce kilkanaście (no, może kilkadziesiąt) minut, o tyle na elektrycznej podpina się samochód i idzie załatwić jakieś sprawy. Ciężko przewidzieć, kiedy podpięty samochód się naładuje. Są jakieś aplikacje mobilne służące do komunikacji pomiędzy właścicielami elektryków, ale nie każdy takową posiada na swoim telefonie. I jest klops.

Szukajmy realnych alternatyw


Moje wróżenie z fusów? Jeśli samochody elektryczne nie zostaną przeforsowane siłą, to skończą w worku „może-kiedyś-się-to-uda”. Na ten moment powinniśmy, jako cywilizacja, skupić się na rozwiązaniach hybrydowych, a docelowo szukać alternatywnych źródeł zasilania.
Warto przy tej okazji wspomnieć, że silnik zasilany etanolem po raz pierwszy zaprezentowano ponad 150 lat temu. Może czas wrócić do korzeni?



Kamil Gumienny
mieszkaniec Wołomina