Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Staram się tworzyć prawdę

Data: 07.11.2019 r., godz. 11.00   
W sobotę, 16 listopada o godz. 17.00 w Miejskim Ośrodku Kultury w Ząbkach (filia na trybunie sportowej), ul. Słowackiego 21 odbędzie się otwarcie wystawy malarstwa Sławomira Piotra Stolarskiego pt. „To, co mi pozostało”. Wernisaż okrasi koncert zespołu NO TAK pt. „Muzyczna podróż” w składzie: Katarzyna Górska (wokal, skrzypce), Paweł Wutkowski (instrumenty klawiszowe), Andrzej Oleksiak (gitara), Wiesław Lappe (perkusja).
Edyta Nowak-Kokosza: Tytuł wystawy chyba nie jest przypadkowy…

Sławomir Piotr Stolarski: – Tak, to nie przypadek. To podsumowanie mojej 20-letniej działalności malarskiej. Nie ukrywam, że w ostatniej chwili pojawią się nowe prace i tytuł może się zmienić, np. na „Malarstwo”.



Co zobaczymy na wystawie?

– Chciałbym pokazać prace, które należą do cyklu ostatnich wystaw „Konstrukcja – Dekonstrukcja”. Mam zamiar wystawić kilka starszych prac, dotychczas niewystawianych, malowanych mimochodem, dla przyjemności. Będą też prace poplenerowe z Wołomina, Opatowa, Grodziska, Kamieńczyka. Niestety, ale nie udało się porozumieć z prywatnymi kolekcjonerami moich prac i wypożyczyć je na okres wystawy.

To nie pierwsza Twoja wystawa indywidualna, ale pierwsza w Ząbkach – w mieście, w którym mieszkasz. Dlaczego dopiero teraz?

– Może nie było takiej okazji. Miałem przeszło kilkadziesiąt wystaw, przeważnie w Polsce, ale w Ząbkach tylko raz się pojawiłem na wystawie – w 2013 r., kiedy wygrałem ząbkowski konkurs na komiks o Tytusie i wojnie polsko-bolszewickiej.
Nagrodę wręczał sam Papcio Chmiel. Była to wyjątkowa chwila, ponieważ od dziecka pasjonowałem się przygodami Tytusa. Pamiętam, jak Papcio Chmiel opowiadał o technikach rysunku, o trudnych warunkach, w jakich powstawały pierwsze jego komiksy. Były to czasy przełomu lat 70.,80., kiedy w sklepach papierniczych brakowało zwykłych flamastrów, nie wspominając o specjalistycznych narzędziach kreślarskich.

Ulubiona technika i motywy.

– Każdy przedmiot przemawia do nas, a sztuka powinna czynić człowieka lepszym. Staram się urzeczywistnić ten ideał i tworzyć prawdę. Jeśli uprawiam abstrakcję figuratywną, to motywem mogą stać się blokowiska Ursynowa, auta albo polne maki.
Staram się być malarzem, którego świat dotyka, zadziwia, inspiruje. Sztuka abstrakcyjna jest dla mnie odbiciem rzeczywistości, choć po skończonym obrazie stwierdzam, że w moich pracach motywem przewodnim zostaje figuracja. Niekiedy poprawiam prace i w ten sposób manipuluję rzeczywistością.
Ulubioną techniką pozostaje olej, ale maluję akrylami, niekiedy wykorzystuję spraye. Od czasu do czasu bawię się akwarelą.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z malarstwem?

– Przygoda zaczęła się w szkole podstawowej, gdzie moje prace malarskie temperą i plakatówkami były wybierane i wieszane w gablocie na korytarzu obok pokoju nauczycielskiego. Każdy mógł je obejrzeć.
To były pierwsze moje wystawy i próby zmierzenia się z tzw. krytyką. Na szczęście były pochwały. Dzięki tym pracom mogłem liczyć na przychylność nauczycieli, np. z przedmiotów ścisłych, ceniących mój talent: „Bardzo dobry z plastyki, ale z matematyki dostateczny”.

Czy malarstwo to Twoja pasja czy sposób na życie?

– Pod tym względem bliżej mi do Rembrandta niż do Van Gogha. Ten ostatni nigdy nie miał pieniędzy.
Malarstwo dla mnie jest zarazem pasją i sposobem na życie. Człowiek ma potrzebę tworzenia. Zawsze chciałem widzieć efekty swojej pracy. Nie potrafiłbym siedzieć na stołku i przybijać cały dzień pieczątki, wypełniać formularze albo obracać wirtualnymi cyferkami, licząc na magicznie spływające procenty.
Z drugiej strony trzeba płacić rachunki i włożyć mięso do garnka. Bieda oznacza rozgoryczenie i upadek. Warto więc znaleźć ten złoty środek, aby nie zatracić się w mamonie. Typ chorowitego malarza nędzarza nie pasuje do mojego biograficznego filmu. Gdybym mógł wybierać, to najchętniej zostałbym nadwornym malarzem jakiegoś króla hiszpańskiego tak jak np. Velázquez.

Inne pasje to…

– Fotografia, czytanie interesujących książek oraz sport, np. piłka nożna, którą uprawiam od wielu lat, przeważnie grając na ząbkowskich „Orlikach”. Inne dyscypliny to pétanque de bulle – sport w Polsce mało popularny, ale można w to grać, np. w parku czy na żwirze.
Bulle to także gra towarzyska – takie ścieranie się dwóch światów: sportowego i towarzyskiego. Zasady sportowe są jasne, ale wymiar towarzyski w tej grze jest nie do końca dla mnie zrozumiały. Mój ostatni olejny obraz „Dublety” nawiązuje do tego tematu.