Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Trzy litry w skórach, w automacie – część II

Data: 09.10.2019 r., godz. 11.00   
W maju tego roku na łamach „faktów.wwl” opublikowany został mój felieton pod nazwą „Trzy litry w skórach, w automacie” o tym, jak bardzo marzę o samochodzie… w skórach i automacie. Z trzema litrami pod maską. We wrześniu udało mi się spełnić to przyziemne marzenie. Tym samym wracam do pisania!
Kilka miesięcy poszukiwań i oto jest on – wymarzony reprezentant koreańskiej myśli technologicznej został odnaleziony w okolicach Stuttgartu. Pod maską 3.3 v6 o mocy 235 KM i 308 Nm. Koniec końców na samochód wydałem więcej, niż planowałem, ale trafiła się niezła sztuka. Kupiłem go od drugiego właściciela (pierwszym właścicielem był ojciec drugiego), a „na szafie” ma nieco ponad 1/8 miliona kilometrów przebiegu.
I wiem, gdzie był bity! Mam papiery ze wszystkich przeglądów, w tym dokument informujący o zakresie napraw, jakie zostały przeprowadzone. Oberwały tylne prawe drzwi i nadkole. Po jakimś czasie pryśnięto też przedni zderzak, bo był już porysowany. Na naprawianym nadkolu wychodzi delikatnie ruda, ale biorąc pod uwagę resztę samochodu, jest to pikuś. Podobno u Niemców brakuje dobrych lakierników i blacharzy.

Ale to musi żłopać

W przyszłym roku pewnie go zagazuję, bo teraz mam trochę wydatków. Niemniej, spalaniem jestem zaskoczony pozytywnie i z ręką na sercu muszę przyznać, że raporty podane przez użytkowników portalu Autocentrum są prawdziwe. W mieście pali mi 12,5 litra, w trasie 10, co przy tej pojemności, masie i gabarycie jest wynikiem bardzo dobrym. Jak wdepnę gaz, to potrafi wcisnąć w fotel, jak zahamuję, to hamuje, a jak skręcam, to skręca. Tylko trochę buja na łukach, ale to wielki sedan, więc nie można oczekiwać przyczepności rodem z niskiego coupé.
Poza tym automat zmienia biegi bardzo gładko i nie czuć, żeby stanowił kaganiec dla samochodu. Jestem zachwycony tym, jak przyjemnie nim się jeździ.

Poznaj pieśń mojego ludu


W tym samochodzie musi oczywiście grać „Sonata księżycowa”, doskonale oddająca jego miękko zestrojone, maślano wręcz pokonujące doły zawieszenie. Chyba trochę zdziadziałem, bo nigdzie mi się nie spieszy. A gdy mi się spieszy, to lecę jak dzik.



Kamil Gumienny
mieszkaniec Wołomina