Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Praca i pasja

Data: 08.08.2019 r., godz. 11.00   
O pracy połączonej z pasją rozmawiamy z Martą Kalbarczyk – właścicielką Klubu Jeździeckiego Czubajka (gmina Poświętne).
Aldona Maliszewska: Dlaczego Czubajowizna?

Marta Kalbarczyk: – Gospodarstwo w Czubajowiźnie nabyli moi rodzice ponad 25 lat temu. Jako nastolatka spędzałam tu wakacje i weekendy – w otoczeniu zwierząt i natury. Po ukończeniu szkoły średniej przeniosłam się tu z Kobyłki razem z kotem, psem, dwoma końmi i kozą. Kocham to miejsce, już inne niż kiedyś, bo dogoniła nas troszkę cywilizacja, ale nadal wiejskie i wypełnione zwierzętami.



Czy po latach doświadczeń z własnym przedsięwzięciem gospodarczym uważa Pani, że lepiej być „na swoim”, czy iść na etat?

– Jedno i drugie ma swoich zwolenników. Znam sporo osób zadowolonych z pracy na etacie, którzy dziwią się, widząc ogrom zajęć w stajni. Przyjaciele, którzy mnie dobrze znają, jednogłośnie potwierdzą, że nie ma takiego etatu, który zastąpiłby mi Czubajkę.
Jestem wyjątkową szczęściarą. To, co robię, jest w każdym najdrobniejszym szczególe moją ogromną pasją. A pasja w moim przypadku nie może konkurować z nawet najlepszym etatem.

Jakie są największe wyzwania przy prowadzeniu tego typu przedsięwzięcia?

– Ta praca stawia mnóstwo wyzwań, a ja dodatkowo szukam kolejnych. Cieszę się z każdego, które uda mi się pokonać. Dużym i nieprzerwalnym jest dobrostan zwierząt, zapewnienie im najlepszych warunków, otoczenie opieką – ale to jedno z moich ulubionych wyzwań. Mam cudowną, wspierającą rodzinę, wspaniałych przyjaciół i współpracowników – w takim zespole trudno o wyzwania nie do pokonania.

A jakie są Pani plany?

– Rozwój. Jestem osobą pełną pomysłów, myślę o hipoterapii, warsztatach, rozszerzam oferty wycieczek dla szkół i przedszkoli. Dzieci uwielbiają przebywać w Czubajce, dla nich chcę rozwijać stajnię, nadal tworząc wyjątkowe miejsce, do którego będą z radością wracać.

Czy dużym wyzwaniem jest łączenie życia rodzinnego z prowadzeniem własnego przedsięwzięcia gospodarczego?

– Zdecydowanie. Bywają sytuacje, że moja praca trwa 24 godziny bądź dłużej. Zajmuję się bardzo dużą ilością zwierząt, zdarzają się choroby, porody, kontuzje. Zawsze muszę być dyspozycyjna. Brakuje czasem możliwości urlopu czy spontanicznych wypraw z dziećmi.

Jest taka opinia, że konno jeździ więcej dziewcząt niż chłopców. Czy dziewczyny bardziej lubią konie?

– W stajniach rekreacyjnych przewaga dziewcząt jest znaczna. Może wynika to z dziecięcego przekonania, że koniki są urocze, można się nimi opiekować, czesać i czyścić. W sumie jest w tym sporo racji.

Czy w Polsce łatwo prowadzić tego typu działalność? Co ułatwiłoby Pani działanie?

– Nie zastanawiałam się nigdy nad tym. Bez względu na trudności czy ułatwienia robiłabym to, co kocham.

Czy samorząd lokalny może jakoś wspierać i umacniać prowadzących stajnie, stadniny i kluby jeździeckie?


– Jeśli samorząd lokalny zauważa takie miejsca jak nasze, docenia pracę oraz popiera inicjatywy organizowane przez stajnię, dla mnie jest to już dużym umocnieniem.