Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Chrupiący problem

Data: 28.03.2019 r., godz. 11.00   
W poprzednim numerze „faktów.wwl” pisałem o tym, jak to biada nam wszystkim, bo jeździmy starymi autami. Teraz przyjrzę się ostatnim doniesieniom związanym z nowymi samochodami. To jest bardzo śliski temat, bowiem właściciele świeżutkich samochodów ciągają po sądach dilerów, a dilerzy salonów grożą sądami właścicielom. Będę używał kryptonimów, bo kto ma wiedzieć, ten wie, a za pomówienia nie chcę być sądzony.
W ubiegłym roku wybuchła chrupiąca afera, która ciągnie się do dziś. Z wypiekami na twarzy, chrupiąc sobie chipsy, czytałem kolejne wpisy o tym, jak to chrupiący problem zjada pewną dalekowschodnią markę. Okazuje się, że nowe ninja są ocynkowane, ale… nadal rdza je chrupie, ponieważ problemem ponoć jest niejednolita warstwa cynku.
Na dobrą sprawę, to ja nie wiem, czy jest tam w ogóle cynk. Za to wiem, że interesująco wygląda blacha osłaniająca tylną kanapę (!), w całości pokryta rdzawym nalotem. Dealer powie, że to zewnętrzne warunki atmosferyczne. Ja powiem, że „zewnętrze” nie powinno tak mocno działać na wnętrze. Którędy te warunki wchodzą, wydechem? Dwuletnie auta mają już wykwity na nadwoziach, a owe ninja poprzednich generacji słyną z nieprzyzwoicie szybkiej redukcji masy spowodowanej wyjadaniem progów, podłogi, nadkoli i rantów drzwi.

Chrupki europejskie

To są, proszę Państwa, chrupki europejskie. Mogę jedynie wykpić Unię Europejską w kwestii rdzewienia świeżych samochodów. Dlaczego? Ano dlatego, że Unia zaciekle walczy o zdrowie nasze i środowiska poprzez zaostrzanie norm emisji spalin. Dlaczego nie wezmą się za to, co bezpośrednio tu i teraz wpływa na bezpieczeństwo, czyli przerdzewiałe elementy konstrukcyjne samochodu? Jeśli dochodzi do wypadku, to taki element nie spełnia swojej roli i się łamie wpół.
Lepiej chyba, żeby auto jak najdłużej było w pełni sprawne niż poddane skomplikowanemu procesowi recyklingu, który zaszkodzi środowisku? Pięcioletnie auto nie może być przeżarte na wylot, bez jaj! Skoro tak lubią zakazy i nakazy, to niech zabronią sprzedaży samochodów bez ocynku. Przynajmniej raz na jakiś czas zrobiliby coś pożytecznego.
PS. Ostatnio było też głośno o płonących Rydwanach, ale o tym innym razem, bo zabrakło mi rubryki. Pa, pa!



Kamil Gumienny