Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Bogactwo historii lokalnej

Data: 28.03.2019 r., godz. 11.00   
Waldemar Brzeziński z Klubu Historycznego w Jasienicy opowiedział nam o kanale YouTube „Historyczny Tłuszcz”, który tworzą wspólnie z Marcinem Ołdakiem.
Rafał Orych: Jak wyglądały początki współpracy filmowej z Marcinem Ołdakiem?

Waldemar Brzeziński: – Kilka lat temu wraz z przyjaciółmi w Klubie Historycznym w Jasienicy postanowiliśmy zrobić film o wydarzeniach z 18 sierpnia 1944 r. Wtedy przez nasze tereny przetoczył się front radziecko-niemiecki, niszcząc wieś i pochłaniając wiele ofiar. Wiedzieliśmy, że jest to historia wciąż żywa i wspominana przez najstarszych mieszkańców. Chcieliśmy utrwalić te relacje i skonfrontować je z profesjonalną wiedzą historyczną.
Można było oczywiście przygotować książkę. Coś jednak ciągnęło mnie w inną stronę. Nigdy wcześniej nie robiłem filmów, chociaż jakieś skłonności zawsze miałem. Kiedyś odbyłem nawet roczny kurs w Amatorskim Klubie Filmowym SAWA w Warszawie – wtedy nikt nawet nie przypuszczał, że będzie się kręcić do Internetu.
A bezpośrednią inspiracją był film „Siewba – fenomen XX wieku” – profesjonalna produkcja o naszej lokalnej historii. Ja też chciałem spróbować i udało mi się do tego przekonać przyjaciół.
Marcina Ołdaka znaliśmy już wtedy jako wykształconego historyka, prezesa Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Tłuszczańskiej i zapalonego badacza historii lokalnej. Dla mnie było to oczywiste, że musimy zaprosić go do współpracy. Tu muszę powiedzieć, że zgodził się od razu i dał sobie radę znakomicie. Wystąpił obok Norberta Bączyka, niekwestionowanego autorytetu w dziedzinie bitew i starć pancernych II Wojny Światowej. W ten sposób otrzymaliśmy barwny opis sytuacji w naszym regionie w przeddzień bitwy, szczegółowy opis samego starcia oraz jego skutków dla mieszkańców. Panowie bardzo dobrze się uzupełniali.



Jak zrodził się pomysł na historycznego bloga?

– Myślę, że początków tego bloga można szukać w naszym filmie o Wincentynie Karskiej i Chrzęsnem. To tam, w przepięknych plenerach pałacowego parku Marcin po raz pierwszy wystąpił w roli reportera. I dobrze mu to wyszło!
Po drugie, po kilku latach funkcjonowania w Klubie Historycznym zrozumiałem, jak wielkie bogactwo kryje się w historii lokalnej. Każde miasteczko, każda wioska ma swoje wydarzenia, swoje opowieści i wątki, które łączą się z tą dużą historią. Nie da się tego opowiedzieć w jednej książce czy filmie.
Stąd zaczął gdzieś kiełkować pomysł na krótkie, regularne formy. Chodzi o to, żeby być elastycznym i mobilnym. Żeby szybko zrealizować materiał, kiedy jest pomysł, czy potrzeba chwili.
I jeszcze jedno. Blog oznacza interakcję z odbiorcą. Przeczuwaliśmy, że jest zapotrzebowanie na coś takiego. I nie pomyliliśmy się! Pierwszy odcinek, w ciągu kilkunastu dni obejrzało ponad tysiąc osób, do tego mnóstwo pozytywnych komentarzy i subskrypcji kanału. To bardzo budujące i za to jesteśmy wdzięczni. Będziemy kręcić, dopóki będziecie nas chcieli oglądać!

Jak wygląda praca na planie?


– Można to chyba nazwać pracą reporterską. Działamy w minimalnym składzie, czyli Marcin i ja. Siłą rzeczy ilość sprzętu jest też stosunkowo niewielka – kamera na elektronicznym gimbalu oraz mikrofon bezprzewodowy.
Muszę powiedzieć, że Marcin jest zawsze znakomicie przygotowany. Dokładnie wie, co ma powiedzieć, kiedy się uśmiechnąć, kiedy zawiesić głos. To sprawia, że pracuje się z przyjemnością.
Niemniej jednak każde ujęcie powtarzamy trzy razy i nasza praktyka pokazuje, że to dobry zwyczaj. Czasem się zdarzy, że jakaś brama zawyje w tle, ktoś z tyłu przejdzie, pociąg przejedzie albo nawet przejęzyczenie się trafi.
W tej chwili mamy dwa odcinki blogu, ale jeśli spojrzymy dalej na to, co wcześniej realizowaliśmy, to muszę powiedzieć, że praca przy filmie to spotkania z bardzo ciekawymi ludźmi – autorytetami w wielu dziedzinach, świadkami, uczestnikami ważnych czy interesujących wydarzeń, artystami. Dla mnie to bardzo cenne doświadczenia. Najważniejsze jednak jest to, że te emocje i wiedza, którymi się dzielą, stają się udziałem szerszej publiczności.




Autorzy podczas nagrywania kolejnego odcinka „Historycznego Tłuszcza" w Boruczy (gmina Strachówka).