Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Nie przyjmę oferty burmistrza

Data: 17.01.2019 r., godz. 11.00   
Na sesji Rady Miejskiej burmistrz Radzymina Krzysztof Chaciński niespodziewanie i publicznie złożył propozycję objęcia funkcji wiceburmistrza radnemu Markowi Brodziakowi, z którym rozmawiamy o reakcji na tę ofertę.
Rafał Orych: Jak przyjął Pan propozycję objęcia stanowiska zastępcy burmistrza Radzymina?

Marek Brodziak: – Przyznam, że burmistrz Radzymina potrafi zaskakiwać swoimi decyzjami nie tylko mieszkańców i swoich współpracowników, ale również radnych i to nie tylko tych opozycyjnych. Nie inaczej było na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Radzyminie, podczas której Krzysztof Chaciński poinformował zebranych, że stanowisko pierwszego zastępcy burmistrza Radzymina chciałby zaproponować jednemu z najaktywniejszych radnych, który z troską dba o interesy gminy Radzymin. Obserwując reakcje zebranych, którzy nerwowo wymieniali się spojrzeniami, mam wrażenie, że nikt poza burmistrzem nie miał pojęcia, komu przypadnie propozycja współkierowania radzymińskim magistratem. Chyba nikt z zebranych nie spodziewał się, że w rezultacie padnie moje imię.
Jak już stwierdziłem na sesji, była to ostatnia rzecz, jakiej spodziewałem się tamtego dnia. Jednak nie ukrywam, że miło było usłyszeć tyle komplementów na temat mojej samorządowej pracy, tym bardziej że wypowiedział je samorządowy adwersarz. Jak już wspomniałem, propozycja była dla mnie całkowitym zaskoczeniem, ale biorąc pod uwagę powagę urzędu wiceburmistrza, postanowiłem, że zanim udzielę odpowiedzi, skonsultuję swoje stanowisko z moimi najbliższymi współpracownikami, przyjaciółmi, a co najważniejsze – z moją rodziną.



I jaki był efekt tych konsultacji?


– Konsultacje toczyły się wielowątkowo i brało w nich udział wiele osób. Natomiast wynik konsultacji był jednoznaczny: właściwie żadna z osób, z którymi miałem okazję rozmawiać, nie powiedziała mi: „Marek, nad czym się zastanawiasz? Bierz to!” Nawet te kilka osób, które początkowo były entuzjastycznie nastawione do tej propozycji, zaledwie po kilku zdaniach rozmowy zmieniały zdanie.
W rezultacie ja również doszedłem do wniosku, że jednak pierwsza myśl, jaka zrodziła się w mojej głowie jest dla mnie, mojej rodziny i osób, które oddały na mnie głos – najlepsza. Ostatecznie podziękowałem burmistrzowi za złożoną propozycję podczas naszego spotkania.

Co przeważyło szalę, że jednak nie zdecydował się Pan na propozycję objęcia stanowiska zastępcy burmistrza Radzymina?

– Przyznam szczerze, że w pierwszej chwili odebrałem propozycję burmistrza jako ponury żart. Ale też nigdy nie ukrywałem, że radzymiński samorząd jest dla mnie bardzo ważny i jego los leży mi na sercu, dlatego propozycja objęcia stanowiska wiceburmistrza była również kusząca, ponieważ mógłbym poświęcić więcej czasu, sił i energii na pracę na rzecz mojej małej ojczyzny, czyli gminy Radzymin.
Na drugiej szali ważyły się losy mojej dotychczasowej kariery zawodowej, a jednocześnie mojej pasji, jaką jest energetyka. Musiałem się również zastanowić, czy intencje burmistrza są szczere i czy złożona propozycja to początek długiej i rzetelnej współpracy, czy też krótki epizod, mający na celu wyeliminowanie niepokornej opozycji.
Praca zastępcy burmistrza diametralnie różni się od pracy burmistrza czy chociażby radnego, ponieważ na tym stanowisku wykonuje się polecenia przełożonego i zazwyczaj bezkrytycznie realizuje jego wizje, z którymi nie zawsze trzeba się zgadzać. Natomiast ja chciałbym kreować rzeczywistość, która mnie otacza, dlatego ostatecznie zdecydowałem, że swoją przyszłość zawodową nadal będę wiązał z energetyką, a swój wolny czas poświęcę na rzecz pracy samorządowej jako radny.