Reklama

fakty.wwl - Gazeta Powiatowa

Gazeta Powiatu Wołomińskiego Dwutygodnik, pismo bezpłatne Wołomin, Kobyłka, Zielonka, Radzymin, Marki, Klembów, Ząbki. Tłuszcz, Dąbrówka, Strachówka, Poświętne, Jadów

Jesteś tutaj:

Główna treść strony

Pocztówka z wakacji - rodzinny biznes

Data: 10.08.2018 r., godz. 11.00   
Gdyby kogoś zapytać “jak zrobić biznes”, to po pierwsze wymieniono by kapitał, po drugie sieć kontaktów, po trzecie dobry pomysł trafiający w oczekiwanie rynku.
Kierując się takim kredo z pewnością nikt nie założyłby restauracji i wędzarni ryb, do której trafia chyba każdy kuracjusz i wypoczywający w Kamieniu Pomorskim, kto chcę spróbować dobrej ryby. Mowa o restauracji Zubowicza. Dodajmy jeszcze jeden czynnik, który z pewnością każdy by zaznaczył jako nieodzowny do prowadzenia dobrego interesu, szczególnie w gastronomii – lokalizacja. Restauracja Ryby Zubowicz znajduje się na uboczu, w całkiem nieatrakcyjnym miejscu w zupełnie niewyględnym budynku. Ludzie przyjeżdżają tam tylko w jednym celu – zjeść lub kupić na wynos rybkę i to stało się atrakcją tego miejsca na terenie dawnej bazy rybołówstwa. Z pewnością nikt tam nie trafia „po drodze”.

Zubowicz senior niestety zmarł kilka lat temu, a zakład nadal prowadzi jego córka. Gdyby wymienić podstawowy czynnik sukcesu, to jest on jeden: pasja do wędzenia ryb założyciela zakładu, Mariana Zubowicza. W czasach, kiedy nad Bałtykiem wśród wczasowiczów zaczął królować hamburger, wśród ryb z marketów zaczęła królować panga, kiedy rybołówstwo przybrzeżne w zasadzie przestało istnieć – Zubowicz postawił na coś, na czym wszyscy wówczas postawili kreskę: na połowach na Zalewie Kamieńskim i na wędzeniu ryb. Założył firmę KAM-13 - tak się nazywała łódź, z której łowił ryby na Zalewie – i wędził, smarzył, marynował. Przez lata pracy nazwisko założyciela stało się rozpoznawalną marką. Zubowicz dokonał jeszcze jednej rzeczy, stworzył własny produkt: kiszonego łososia i doprowadził do uznania go certyfikowanym produktem lokalnym. Zawsze kiedy jestem w Kamieniu kupuję porcję tego specjału, bo jest po prostu doskonały, choć nie tani.

Dziś wróciła moda na ryby. W dawniej opustoszałym porcie w Dziwnowie, rybę kupuje się prosto z kutra. Wędzarni jest wszędzie bardzo wiele. Ale do restauracji i wędzarni Zubowicza, znajdującej się ok 10 kilometrów od najbliższej plaży, przyjeżdza się z daleka. Miejsca parkingowe pozajmowane, połowa z nich przez samochody na niemieckich numerach. Miejsca siedzące w restauracji są natychmiast zajmowane przez kolejnych gości, trzeba czasem na nie czekać. Do sklepu pracującej obok wędzarni jest zawsze kolejka.

Jaki z tego płynie wniosek? W założeniu biznesu nie jest warunkiem koniecznym ani posiadanie dużego kapitału, ani dobra lokalizacja. Najważniejsza jest pasja i umiejętność zaproponowania czegoś, czego nie dostarczy nikt inny. Nie tak daleko, po drugiej stronie portu, tuż koło zabytkowej katedry, znajdował się kiedyś lokal „U Klecia”. Była to typowa knajpa – restauracja, gdzie można było wypić piwo lub coś mocniejszego, albo po prostu kawę. Lokalizacja doskonała, w stylowym ceglanym budynku, z wejście wprost od portu na Zalewie Kamieńskim. Lokal był znany od lat. Towar (alkohol) – zawsze się sprzedający. Tymczasem kolejny sezon dawna restauracja jest pusta z szyldem „na sprzedaż”. Wypływa stąd nauka – warto zrobić coś czasem przeciw rynkowi, przeciw wszystkim mądrym ludziom, którzy wiedzą „co się sprzedaje”, a co się „nie sprzedaje”. Łatwy pewniak staje się pułapką, a wariacki pomysł robiony wbrew wszystkiemu – żyłą złota.



Michał Janik